niedziela, 2 listopada 2014

Blog Forum Gdańsk 2014 w 3 słowach


zdjęcia moje, Agaty i Ani

Weekend 25 i 26 października był chyba jednym z najbardziej obleganych w moim kalendarzu. Dosłownie wszystko działo się naraz, a jednocześnie marzyłam o leniwym poranku, podczas którego będę mogła odpocząć po długim tygodniu. Ostatecznie wybrałam się chociaż na część Blog Forum i muszę przyznać, że dobrze się stało. Z powodu wypełnionego po brzegi weekendu, na miejscu spędziłam tylko pół soboty, ale to chyba wystarczająco dużo, żeby docenić możliwość spotkania się po dłuższym czasie. Proporcjonalnie do spędzonego na wydarzeniu czasu, przedstawiam moje małe podsumowanie.

1. Miejsce - o niebo lepsze niż w ubiegłym roku. W Gdańskim Teatrze Szekspirowskim było: cieplej, jaśniej, przytulniej i sympatyczniej. Dzięki temu, że prelekcje odbywały się w sali teatralnej, można było ich w ciszy i skupieniu wysłuchać. Wszystko inne, czyli kawa, herbata, zdjęcia, rozmowy, śmiechy i chichy zostawały przed wielkimi drzwiami we foyer. Ominęło mnie otwarcie dachu teatru, ale może jeszcze kiedyś będzie okazja. Na pewno wybiorę się wkrótce na jakiś spektakl.

2. Prelekcje i atrakcje - z tych, w których uczestniczyłam w sobotę na miejscu, najbardziej podobała mi się Monika Kamińska, mówiąca o wprowadzaniu na lekkiego bloga poważniejszych tematów. To kwestia, która od jakiegoś czasu dotyczyła też mnie. Druga osoba, której uważnie słuchałam to pani Joanna Malinowska-Parzydło. Mówiła o tym, czego czasem w blogosferze tak bardzo mi brak - prawdziwości, autentyczności i wysokiej jakości. W niedzielę pod kołdrą słuchałam Konrada Kruczkowskiego i, zresztą tak jak się spodziewałam, to była prelekcja, która najbardziej została mi w sercu. Między innymi o tym, żeby bardziej niż o sobie, myśleć o innych. Przypomniało mi się motto przewodnie mojego liceum brzmiące jezuicko: Być dla innych, kochać i służyć we wszystkim.

Oprócz inspirujących prelegentów, organizatorzy zapewnili kilka atrakcji. Podobnie jak w ubiegłym roku o drukowanie zdjęć z imprezy na bieżąco zadbał Instadruk, a IKEA przyjechała do teatru z łóżkiem, dzięki czemu każdy na pamiątkę mógł znaleźć się na okładce katalogu. Były też smaczne kawy, herbaty i inne bajery.

3. Ludzie - nie da się ukryć, że dawno nie było mnie widać na blogowych spotkaniach. Cieszę się jednak, że Ania wyciągnęła mnie na BFG i zobaczyłam kilka miłych blogowych twarzy. W ciągu pół dnia zabrakło mi czasu na to, by zamienić słowo ze wszystkimi, z którymi chciałam. Ale kilka godzin spędzonych w GTS z tej, a nie innej okazji sprawiło, że z dużą pewnością siebie mogę powiedzieć: do zobaczenia wkrótce!

1 komentarz:

  1. Bardzo się cieszę, że jednak się zdecydowałaś, i że było warto :) I wierzę, że będzie okazja spotkać się szybciej niż za rok!

    OdpowiedzUsuń