środa, 2 kwietnia 2014

Polacy nie gęsi, ale obce znać warto.
10 sposobów na efektywną naukę języka obcego

Powiem tak - do 16 roku życia byłam święcie przekonana, że jeśli chodzi o języki obce to czasy świetności są dawno za mną. Co więcej, twierdziłam wtedy, że te czasy nigdy nie nastały. W przedszkolu rozpoczęłam coś na wzór nauki języka angielskiego, a w podstawówce doszedł do tego niemiecki. Och, jak bardzo znienawidzony niemiecki. Nie chciałabym wytykać palcami, ale niewielu dobrych nauczycieli języków obcych pojawiło się na ścieżce mojej edukacji. Zrezygnowana uznałam w pewnym momencie, że to nie dla mnie. Trudno.
Jednak francuski korcił mnie zawsze, czemu by więc nie spróbować. W dość smutnych okolicznościach zapisałam się w trzeciej klasie gimnazjum na lekcje języka francuskiego. Zmotywowała mnie moja babcia, której w nauce miałam towarzyszyć. Tak, tak drodzy Państwo, byłyśmy dwiema najpilniejszymi uczennicami, jednocześnie zawyżając i zaniżając średnią wieku grupy. Dzielnie wstawałam o 7 rano w każdą sobotę i na 9 jechałam do Gdańska. Na początku było fajnie, nazywam się Marysia, mieszkam w Gdyni, mam szesnaście lat, nie mam psa ani kota, ale mam trzy siostry. Z każdą kolejną lekcją sprawa stawała się coraz trudniejsza, szczególnie wtedy gdy doszliśmy do liczenia do stu. Tym, którzy francuskiego nie znają wyjaśnię na czym polega problem. Otóż Francuzi liczą po ludzku do 69. Później jest trochę trudniej, mianowicie 70=60+10, 71=60+11, 79=60+19. Prawdziwa zabawa zaczyna się dopiero przy osiemdziesiątce. I tak 80=4x20, 85=4x20+5. Dalej dziewięćdziesiąt to 90=4x20+10, a 99=4x20+19. Są to jednak schody do przejścia, uwierzcie mi, po kilku latach czytam liczby całkiem płynnie. Po pierwszym semestrze babcia stwierdziła, że ten poziom jej wystarczy, ja natomiast zapalona sukcesem opanowania liczenia do stu postanowiłam kontynuować przygodę. Naprzeciw wyszła mi szkoła, którą z czystym sumieniem polecam, organizując cztery kolejne kursy w samym centrum Gdyni, co ułatwiło znacznie sprawę. Później jeszcze rok pojeździłam do Gdańska, a teraz robię wszystko co w mojej mocy by francuskiego uczyć się sama. Na pierwszym roku studiów zdałam maturę z francuskiego, tak o, dla własnej satysfakcji, a rok później certyfikat językowy DELF. Jak to się stało, że angielski przychodził mi średnio, niemiecki prawie wcale, a francuski - podobno najtrudniejszy z tych języków - najłatwiej? Poniżej kilka moich rad i sposobów na samodzielne uczenie się lub przynajmniej obcowanie na co dzień z językiem.
1. Musisz naprawdę chcieć znać ten język!
W języku, którego chcesz się nauczyć musisz się zakochać. Brzmi jak wyświechtany frazes, ale taka jest prawda. Wiadomo, że łatwiej przychodzi nam coś co lubimy robić. Jeśli masz taką możliwość, ucz się języka który Cię kręci, a nie męcz się z takim, który jest z jakiegoś powodu obowiązkowy. Wiadomo, że angielski warto znać, jeśli więc nie należy do Twoich ulubionych, potraktuj go jako trening przed nauką języka, który naprawdę Ci się podoba. Po tym jak uwierzyłam, że mam talent do nauki języków, nawet niemiecki przestał mi tak zgrzytać w zębach.
2. Znajdź dobry kurs językowy
Niestety, w szkole podstawowej/gimnazjum/liceum/studia języka się nie nauczysz. Chyba, że masz wyjątkowe szczęście. Ja miałam takie szczęście przez dwa lata z angielskiego, kiedy to pani niczym wróżka przygotowała mnie w mig do rozszerzonej matury. Ale niestety, obserwując również poziom nauki języków obcych na przykładach moich sióstr oraz znajomych - nie ma lekko i bez prywatnych lekcji lub kursów się nie obejdzie. Tak więc, zamiast wydawać kasę na kolejną kieckę, szminkę i kawę w Starbucksie odłóż trochę na kurs, poszukaj promocji, da się.
3. Ucz się systematycznie
Żałuję, że na drugie imię nie mam Systematyczność, ale jakiś czas temu postanowiłam to w sobie wypracować. Mam wrażenie, że systematycznym ludziom żyje się po prostu łatwiej. Ja co prawda chłonęłam jak gąbka wiedzę z lekcji francuskiego, a w domu robiłam tylko zadania domowe i to wystarczyło do osiągania niezłych wyników, to na pewno jeszcze więcej skorzystałabym, ucząc się na bieżąco sama. Powtarzaj, do znudzenia.
4. Słuchaj muzyki
Francuskie piosenki, od klasyki zaczynając, Edith Piaf, Jacques Brel, Joe Dassin, przez Jane Birkin, Dalida, Céline Dion, Carla Bruni, Garou, aż do współczesnej młodzieży Louise Attaque, Mélanie LaurentCœur de Pirate, Aaron i tak dalej. Słuchaj w domu, w pracy, w autobusie, pod prysznicem też. To samo jeśli chodzi o radio - polskiego właściwie nie słucham, nie mogę znieść reklam o wstydliwych intymnych problemach społeczeństwa. Słucham za to Chérie FM - na zmianę słyszę najpopularniejsze anglojęzyczne hity i francuskie piosenki. A i reklamy są mniej męczące - nie wszystko jednak rozumiem, co jak widać ma swoje plusy.
5. Czytaj książki
Zacznij od tych dla dzieci. Szczególnie polecam Mikołajka. Muszę wyglądać jak kretynka kiedy czytam tę książkę i raz po raz szeroko się uśmiecham do siebie. Nie tyle z zabawnej sytuacji, co dlatego że zrozumiałam całość po francusku :) Później przejdź do trochę bardziej skomplikowanych bajek, następnie do literatury dla dorosłych. Biegłość osiągniesz kiedy będziesz w stanie bez problemu zrozumieć podręcznik do literatury francuskiej:)
6. Czytaj magazyny
Kiedyś miałam tak, że z każdej wycieczki do Francji przywoziłam w ramach pamiątki egzemplarz Vogue'a, którego później mniej lub bardziej namiętnie czytałam. W miarę upływu czasu i coraz wyższego poziomu znajomości języka kupowałam francuskie Elle, żeby tekstu było więcej. Jeśli ktoś się kiedyś interesował wie, że francuski Vogue w polskim empiku to koszt około pięćdziesięciu złotych. We Francji magazyn kosztuje ok. 5 euro, czyli plus minus 20 złotych. Korzystałam więc z wizji zaoszczędzenia kilku groszy;) Na szczęście od kilku lat na polskim rynku jest coś co idealnie może nam zastąpić francuskie magazyny. Wydawnictwo Colorful Media tworzy kwartalniki dla uczących się języków obcych. W przypadku francuskiego jest to Français Présent. I to jest dużo lepsza inwestycja niż Vogue - w każdym numerze znajduje się wiele artykułów pisanych przystępnym językiem, a trudniejsze słowa są przetłumaczone na polski. Miło jest czytać i rozumieć. Wychodzą również niemieckie, włoskie, angielskie, hiszpańskie i rosyjskie wersje. Warto, warto i nie jest to post sponsorowany:)
7. Czytaj blogi i strony internetowe
Przychodzi do mnie newsletter My Little Paris i dzięki temu co kilka dni czytam chociaż kilka zdań po francusku. A regularnie odwiedzam Make My Lemonade, Et pourquoi pas Coline?, Hello it's Valentine i Le blog de Betty
8. Oglądaj filmy
Te fabularne, dla dużych i małych, i te online, jak na przykład kabarety Florence Foresti. Na początku z polskimi napisami, potem z francuskimi, a potem zupełnie bez. Et voilà!
9. Rozmawiaj
Jest prawdopodobne, że chociaż jeden z Twoich znajomych zna ten język, którego się uczysz. Umówcie się, że rozmawiacie ze sobą po francusku, chociaż przez kilkanaście minut w czasie spotkania. Tak samo piszcie na czacie lub w mailach. Spróbuj znaleźć studentów na uczelni, którzy przyjechali na wymianę. Z pewnością chętnie z Tobą porozmawiają, w zamian ucząc się trochę polskiego. We francuskiej kawiarni w Twoim mieście na pytanie "Parlez-vous français?" odpowiadaj "Oui!" i składaj zamówienie po francusku (patrz: Le Bonjour). W końcu poczujesz, że jesteś gotowa by spełnić ostatni punkt programu:
10. Jedź na wycieczkę
Bez stresu, że się nie dogadasz. Zobaczysz jak dumna będziesz kiedy zamówisz pierwszą kawę, kupisz bagietkę i zarezerwujesz miejsce na campingu. Bon courage!

27 komentarzy:

  1. Ja niestety, też dopiero staram się jakoś wypracować systematyczność. :) Najlepiej mi się uczy, przede wszystkim czytając cokolwiek, słuchając piosenek i oglądając filmy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo mi się to podoba, Twoje podejście do nauki i wytrwałość. Zaczęłam się uczyć hiszpańskiego, ale że bratowa która jest Hiszpanką mało się ostatnio odzywa, bardzo się rozleniwiłam. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ahh Bescherelle <3 Filmy i przeglądanie francuskich stron internetowych na prawdę pomaga w uczeniu się słówek, no i jaka satysfakcja po przeczytaniu artykułów :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam ten język! :D Co prawda mam coraz mniej czasu na systematyczną naukę, lecz stosuję metodę 'fiszek'. 2 razy w tygodniu drukuję sobie kilka nowych słówek i chowam je do kieszeni. Podczas jazdy tramwajem, czekania w kolejce do sklepu możemy sobie taką naszą fiszkę wyjąć i się uczyć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na mnie czekają fiszki z... chińskiego :) Ale jeszcze do nich nie zajrzałam. Kiedyś na pewno wypróbuję tę metodę :)

      Usuń
  5. Dobre rady, ale ja zwyczajnie nie mam motywacji. Chciałabym znać angielski na dobrym poziomie, ale brak mi miłości do języków, a przede wszystkim cierpliwości. Wszystko chciałabym od razu wiedzieć, rozumieć. Każde niezrozumiałe słowo zniechęca mnie do dalszej nauki. Wiem, że to okropne podejście ale walczę już kilka lat i nie widzę poprawy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety, dlatego to chcenie postawiłam na pierwszym miejscu.
      Mi się udało w przypadku francuskiego, tak bardzo podoba mi się język że po prostu mi się chce:)

      Usuń
  6. ja słyszę o języku obcym, to jest mi niedobrze, mam hardcore na studiach w tym temacie :D

    OdpowiedzUsuń
  7. ;) uczę się angielskiego sama ;) w planach mam francuski. I potwierdzam, czytanie książek! Poznaję słówka, a do tego świetnie się bawię :) wożę ze sobą mały słownik, na bieżąco sprawdzam znaczenia. Jeśli czegoś tam nie ma, notuję na fiszkach i sprawdzam potem :)

    I rzeczywiście, trzeba chcieć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chcieć to w ogóle klucz to wielu sukcesów (o ile nie wszystkich) :)
      Powodzenia!

      Usuń
  8. Świetny wpis! :) A wiesz jak się nazywa włoski odpowiednik gazety, którą polecasz? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Italia mi piace - jeden numer u mnie czeka na przeczytanie, bo włoskiego uczyłam się rok i chciałabym do niego wrócić!
      Więcej tu znajdziesz: http://italiamipiace.pl/ Numery archiwalne można taniej zamówić przez internet (tak przynajmniej jest w przypadku francuskiego)

      Usuń
    2. Dziękuję Ci bardzo za pomoc! :)

      Usuń
  9. Miałam francuski w gimnazjum i liceum i choć naprawdę BARDZO chciałam się nauczyć tego języka, to nauczycielki naprawdę skutecznie mnie i całą klasę zniechęcały... ostatnio próbowałam się uczyć na duolingo, ale niestety przyszła sesja, potem odpoczynek po sesji a potem sama nie wiem - cała reszta dziwnych wymówek. Ale motywujesz dziewczyno! Chyba jeszcze raz się przymierzę :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Uwielbiam francuskie blogi! Nie wiem na czym to polega, ale mają jakiś taki inny, niezwykły klimat. Z tych które wymieniłaś znam tylko My Little Paris i Make my lemonade, ale pozostałe wyglądają bardzo zachęcająco. Jakiś czas temu ułożyłam swoją listę ulubionych francuskich blogów, jeśli masz ochotę zobaczyć, to zostawiam link http://www.cwaitress.pl/2014/01/ulubione-francuskie-blogi.html (czy to podchodzi pod spam? mam nadzieję, że nie ;p).
    A co do wydawnictwa Colorful Media, to nie wiem jak to jest z francuskim (nigdy się nie wczytywałam), ale w hiszpańskim czasopiśmie jest podobno mnóstwo błędów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie podchodzi pod spam, chętnie poznam kolejne fajne miejsca!
      Oooo dobrze że mówisz, sprawdzę to!

      Usuń
  11. Dobre porady można wszystko podsumować jedym: LIVE THE LANGUAGE.
    Trzeba mieć pasję i ciekawość a język przychodzi momentalnie !

    OdpowiedzUsuń
  12. Też jestem za czytaniem, słuchaniem: trzeba maksymalizować ilość czasu, którą dziennie spędzasz obcując z językiem. Ja np. puszczam sobie Philosophische Quartett i słuchając pranie sobie powieszę, ogarnę mieszkanie, załatwię bieżące rzeczy. Nawet słuchanie jednym uchem sprawia, że coś tam się odkłada.
    No i oczywiście jest masa podcastów, darmowych audiobooków, etc. Warto z tego dobra korzystać: mnie bardzo to pomaga, bo pozwala codziennie przyswoić coś nowego (nawet jakiś drobiazg). Ale oczywiście to nie zastąpi regularnej nauki.

    OdpowiedzUsuń
  13. Moje tematy, moje klimaty - filmy, książki, rozmowy, pen friends, kontakt z żywym językiem niezastąpiony ale przede wszystkim podejście. Trzeba chcieć, wyzbyć się przymusu, uczyć się z przyjemnością i nie pozwalać sobie na "muszę" "o nie, znowu nie zrobiłem tego i tamtego". Siadanie do nauki musi być przyjemne bo w momencie gdy zacznie nam się kojarzyć z czymś co musimy zrobić albo z zadaniem, którego nie udało nam się zrealizować wtedy kiedy chcieliśmy zaczniemy się frustrować i wyjdzie na opak.

    OdpowiedzUsuń
  14. Mam ochotę napisać 100 serduszek :) Bo ja też kocham ten język :) I też uważam, że jak się chce czegoś uczyć, nauka przychodzi bardzo łatwo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napisz, ja lubię serduszka ;)
      Chcieć to móc, życie pokazuje że to prawda :)

      Usuń
  15. Myślę, że dany język trzeba naprawdę lubić. Niemiecki nigdy mi nawet do głowy nie przyszedł, po angielsku mówię z musu. Jedynym językiem o którym mogę powiedzieć, że mówię w nim naprawdę dobrze jest hiszpański. Jednak też od zawsze kochałam francuski, ale intensywną naukę zaczęłam dopiero kilka tygodni temu. :) Jak widać, u mnie romańskie górą! ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też, oprócz francuskiego mówię trochę po włosku:)

      Usuń
  16. Dla mnie francuski wydaje się być najtrudniejszym językiem świata, ale mam nadzieję, że powrócę jeszcze kiedyś do nauki włoskiego. Kiedyś zdawałam maturę z tego języka, a dzisiaj już niewiele pamiętam :(

    OdpowiedzUsuń
  17. A ja pracuje w jezyku angielskim i powiem szczerze, polroczny poby w amerykanskim liceum okazal sie strzalem w 10stke, mialam 17 lat, wyjechalam i nie zaluje, bo dzis mam ogromna latwosc///takze wyjezdzac, wyjezdzac i jeszcze raz wyjezdzac:) sciskam Cie kochana,Lou:)

    OdpowiedzUsuń
  18. No i popatrz: ostatnią lekcję francuskiego miałam hm...14 lat temu. Liczebniki z twojej notki przyszły mi bez problemu, prawdopodobnie wówczas byłam na solidnym B1+ po 3 latach intensywnej nauki. Zmieniłam miejsce zamieszkania i zamiast francuskiego wpadł mi niemiecki, z tym, że moja klasa uczyła się go od jakichś 3 lat. Nic, po roku byłam na ich poziomie. Po 9 latach od zaprzestania nauki niemieckiego okazało się, że potrafię porozumieć się w stopniu podstawowym z Niemcami, a znajomość francuskiego pozwoliła mi samodzielnie uczyć się włoskiego. Rzeczywiście trzeba chcieć.

    OdpowiedzUsuń