poniedziałek, 17 marca 2014

Do zobaczenia w Warszawie - Teatr Roma

Jestem wychowana na musicalach, a Teatr Muzyczny w Gdyni to mój drugi kulturalny dom. Jeśli kiedyś zastanawialiście się nad tym kto w teatrze zaczyna aplauz, a także kto jest tym widzem, który bije brawa do samego końca, w Teatrze Muzycznym w Gdyni, na moich czterech ulubionych spektaklach, z pewnością jestem to ja. Nieobce są mi również musicale filmowe, a Deszczowa piosenka była jednym z pierwszych, które widziałam jeszcze w czasach podstawówki. Od tamtej pory w każdy deszczowy dzień zakładam kalosze i tańczę w kałużach.
I o ile nie udało mi się zdążyć na Upiór w Operze, tak na Deszczową Piosenkę musiałam się wybrać do Warszawy.
Nie będę zbyt wiele pisać o fabule - obejrzyjcie ekranizację z Genem Kelly w roli głównej, to przyjemna i bardzo zabawna historia, gwarantuję, że będziecie się dobrze bawić. A jeżeli macie możliwość wybrania się do Teatru Roma jeszcze w marcu, żeby zobaczyć spektakl na żywo, również polecam gorąco. Jakie było moje zdziwienie kiedy w roli Liny Lamont na deskach Romy rozpoznałam... "blondynkę z Playa". Barbara Kurdej- Szatan jest niekwestionowaną gwiazdą tego spektaklu. Nie wiem czy przy zakupie biletów można uzyskać informację o obsadzie danego przedstawienia, jednak zainteresowanym polecam się o to spytać.
Zmokliście kiedyś w teatrze? Ja tak. Wybraliśmy miejsca w piątym rzędzie, tuż za "strefą deszczową", w której widzowie wyposażeni zostali w foliowe płaszcze. W trakcie tytułowej piosenki na scenę spadł deszcz, a Don Lockwood zaczął po deszczu skakać i tańczyć, ochlapując pierwsze rzędy widowni. Niestety zauważyłam, że niektórzy z widzów byli zbulwersowani tym, że są mokrzy. Ja natomiast piałam ze szczęścia - najfajniejsza jest spontaniczność w niespodziewanych chwilach! I co z tego, że miałam mokrą spódnicę i włosy?
Jeśli macie ochotę, czas i możliwość - poszukajcie ostatnich miejsc na spektakl - Deszczowa Piosenka schodzi z afisza z końcem marca.


 Zdjęcia: facebook.com/TeatrMuzycznyRoma

8 komentarzy:

  1. również na tym byłam! wrażenia niesamowite:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam teatr, a w szczególności musicale! Na Deszczowej Piosence byłam jakoś tuż po premierze, w Basi zakochałam się od samego początku - wtedy chyba jeszcze nie występowała w reklamie sieci komórkowej. Siedziałam w strefie deszczowej - pomysł z płaszczykami był super! Nie mogę się doczekać spektaklu Mamma Mia w Romie i wyglądu teatru po remoncie.

    Upiór w Operze to mój ulubiony musical, byłam na nim raz w Romie i dwa razy w Filharmonii Białostockiej (polecam - żywcem ściągnięty z Warszawy, ci sami aktorzy, dekoracje). Jednak najchętniej oglądam wersję brytyjską na 25lecie spektaklu w Royal Albert Hall, na pewno znajdziesz na youtube, jednak warto zainwestować w płytkę dvd i obejrzeć na kinie domowym. W porównianiu z teatralnymi wersjami, film wypada słabiutko :( (choć i tak go lubię od czasu do czasu obejrzeć, Upiór to Upiór :D !)

    W Gdyni niestety nie byłam, jednak mieszka tam moja rodzina, więc jak uda mi się ich odwiedzić, to na pewno wyjazd połączę z teatrem. Chyba w Gdyni właśnie wystawiano Skrzypka na dachu?

    Przepraszam za paplaninę :D
    Pozdrawiam,
    Julia Elena

    OdpowiedzUsuń
  3. W roli Liny widziałam drugą aktorkę Malwinę Kusior i to ona bije na głowę wszystko - udowadnia jak bardzo można nie śpiewać mając taki głos jak ona. Wręcz nie chciało się wierzyć, że można tak operować swoim głosem, że wręcz piszczeć. Kurdej-Szatan wykonała to zbyt czysto. A Upiora proponuję łapać w podziemiach Opery i Filharmonii Podlaskiej - również polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak tak tak! Osobiście polecam wybrać się na spektakl w którym gra Ewa Lachowicz (widoczna na pierwszym zdjęciu). Ciepła osóbka a w dodatku cudowna wokalistka/aktorka i świetna nauczycielka :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja byłam w Romie na "Upiorze z opery" - cudowne wydarzenie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Absolutnie się zgadzam! Teatr to magia, a spontan to dusza teatru. Ja miałam przyjemność być w Warszawie na Upiorze w Operze i wspomniam przewspaniale!

    OdpowiedzUsuń
  7. O nie, nie widziałam nawet, że jest ! Jestem całkiem do tyłu z repertuarami, a uwielbiam musicale! Chętnie bym się wybrała, ale W-wa i to do końca marca? Nie ma opcji :( Zazdroszczę Ci bardzo. Najlepszy musical jaki do tej pory widziałam na deskach teatru to HAIR (chociaż filmowo to też mój ukochany) w muzycznym w Gliwicach, potem The Rocky Horror Show w Teatrze Rozrywki w Chorzowie, za to METRO bardzo mnie rozczarowało, czekałam lata, żeby w końcu je obejrzeć, ścieżkę dźwiękową (Janowski <3!!) słuchałam swego czasu maniakalnie! Ale kiedy w końcu udało mi się obejrzeć... tragedia, Urbańska bez komentarza. Co jeszcze polecasz? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko te musicale które zeszły z afisza:( W Gdyni Fame - sława i Piękna i bestia - coś cudownego!

      Usuń