środa, 26 lutego 2014

No blog day(s)

Samo jakoś tak wyszło, że jestem więcej offline ostatnimi czasy. Zauważam, że wśród najbliższych znajomych mi blogerów panuje lekkie przedwiosenne przesilenie, które stawia pod znakiem zapytania przyszłość naszych blogów. Może to kwestia tego, że słońce tak pięknie świeci i wolimy się w nie gapić niż w ekran komputera? Stworzyłam ankietę dotyczącą jednego z moich blogowych dylematów. Zastanawiam się w niej co zrobić dalej. Piszę, że prawdopodobnie z art attack {be inspired} wyrosłam i, że mam pomysł na coś nowego, podobno przemyślanego, uporządkowanego. A teraz znów, jak na złość, mam wrażenie, że powoli wyrastam z blogowania w ogóle. Bardzo wiele się ostatnio zmienia, bardzo dużo myślę o tym co chcę robić, kim chcę być, jak chcę planować swoje życie. Zastanawiam się czy chcę się nim dzielić publicznie, choć i tak pokazuję tu ułamek siebie.
Coraz bardziej doceniam życie poza-internetowe, choć instagram wciąż zżera mi skutecznie baterię w telefonie i niespecjalnie potrafię się z nim rozstać. Coraz bardziej doceniam offline i stąd mój nowy pomysł, o którym niedługo Wam napiszę więcej. I mimo że mam wypisane ze czterdzieści tematów, które chciałabym poruszyć na blogu, mimo że zamiast uczyć się do egzaminu mogłabym te tematy rozwinąć (w ramach zamiatania pustyni aby tylko się nie uczyć), nie zrobiłam tego, bo... nie.
Nie tracę jednak nadziei, że rozwiązanie przyjdzie w odpowiednim momencie, że jak jutro zdam egzamin to mnie nagle olśni i ruszę do boju. Motywowana poniższym zdaniem, mocno Was ściskam i tych, którzy czekają przepraszam, że milczę.


9 komentarzy:

  1. Ależ ja Cię dobrze rozumiem! Trzymam kciuki za wszystko co robisz off czy on. Powodzenia <3

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja wyznaczam konkretny czas na blog. Godzina na napisanie, poczytanie innych blogów i basta. Tylko na fejsie mnie trochę więcej. Na szczęście drugi semestr się zbliża, wiosna idzie, więc też już mnie tak dużo nie będzie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Marysiu tu nie możesz zniknąć z blogosfery! Nie i koniec! Może to po prostu zmęczenie po sesji? Odpocznij, nabierz nowych sił i wracaj do nas!

    OdpowiedzUsuń
  4. Takie chwile wypalenia to całkiem normalna sprawa. Warto sobie wtedy troszkę odpocząć. Ja w blogowaniu cenię to, że to, co się dzieje online inspiruje mnie i motywuje do działania offline;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj ja mam podobnie. I wolę pospacerować po 3mieście zamiast siedzenia przed kompem :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Rozumiem doskonale. Też jestem coraz częściej off... Trzymam kciuki za poukładanie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja dostałam blogowego powera! Nigdy nie miałam takiej ochoty na blogowanie jak teraz.
    Miłego weekendu!

    OdpowiedzUsuń
  8. Te decyzje mogą być bardzo ważne, które wpłyną na Twoje życie. Życzę Ci wszystkiego dobrego

    OdpowiedzUsuń