niedziela, 26 stycznia 2014

Spod kołdry, znad książki

Staram się być w życiu doskonale elastyczna, jak cena, podaż i popyt, ceteris (non) paribus. 
Ale naprawdę nie jestem w stanie pojąć dlaczego za każdym razem ich definicje muszę przyswajać na nowo. 
I dlaczego studiuję ekonomię... 

Dobrze, że mam plan B, C, D i E, bo inaczej bym zwariowała...

PS Z dumą donoszę że ekonomia wyszła mi na przeciw i nawet egzamin okazał się takim do zdania:)
Źródło: pinterest.com

13 komentarzy:

  1. Mam takie pojęcia o które gdybyś zapytała również bym nie wiedziała. Chociaż ich używam i generalnie kumam. Wcinam orzechy na pamięć i magnez na koncetrację ;))

    OdpowiedzUsuń
  2. haha, oj Ty wiesz najlepiej, że mam ten sam syndrom i to samo pytanie w głowie! :P

    OdpowiedzUsuń
  3. A rozumiesz te pojęcia? Jeśli tak, to po co wkuwać definicje? :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Och jak ja cię rozumiem!

    OdpowiedzUsuń
  5. Właśnie uczę się do egzaminu dyplomowego, więc znam Twój ból ;<

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja też nie rozumiem, dlaczego zdecydowałam się na ekonomię :P, ale tak na prawdę nie jest tak źle :)
    Fajny blog, dołączam Twojego licznego do grona obserwatorów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ekonomia to dziwna sprawa, pozwala się wybrać tym którzy wybierać jej nie powinni

      Usuń
  7. Skończyłam Liceum Ekonomiczne i dzięki temu dowiedziałam się, że to nie dla mnie. Więc poszłam w zupełnie inną stronę.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ekonomia, popyt, podaż, ceteris paribus - mniam! Zapraszam na małe korepetycje przy kawie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Studiuję dziennikarstwo ekonomiczne, czyli również powinnam być na bieżąco ze wszystkimi wskaźnikami, giełdami, inflacjami itd. Szczerze mówiąc zamiast sprawdzać dane CNBC i zerkać czy przypadkiem nasze PKB per capita ( omg! ) nie wzrosło - wolę czytać blogi.
    Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, w pewnym sensie kierunek brzmi ciekawie ale pewnie za dużo ekonomii więc wolę mój transport morski i czytanie i pisanie bloga:)

      Usuń