czwartek, 16 stycznia 2014

Jak walczyć ze wściekłą chandrą...


... gdy w pobliżu nie ma Tiffany'ego?

Holly: Wie pan, co to jest wściekła chandra?
Paul: Rodzaj depresji?

Holly: Depresję masz wtedy kiedy przytyjesz lub za długo pada. To zwykły smutek. Wściekła chandra to potworna rzecz. Nagle odczuwasz nieuzasadniony lęk. Pan też je miewa?
Paul: Pewnie.
Holly: Dla mnie jedynym ratunkiem jest wsiąść w taksówkę i pojechać do „Tiffany’ego”. Od razu się uspokajam. Tyle tam spokoju i godności. Nic złego nie może się tam zdarzyć.

Śniadanie u Tiffany'ego

Holly miała parę przecznic od domu Tiffany'ego, w Gdyni go jeszcze nie ma, a wściekła chandra czasem dopada i mnie. W takich momentach zadaję sobie pytanie What would Audrey do? i staram się znaleźć jakieś rozwiązanie godne najpopularniejszego jubilera na świecie. Niezależnie od tego, czym spowodowany jest wewnętrzny niepokój te sposoby choć na chwilę pomagają. Chociażby przez chwilę czujesz się lepiej.


1/2/3/4/5/6/7/8

Dobra, ciepła muzyka, przy której da się potańczyć; trochę czekolady, która rozgrzewa i zapewnia uśmiech na ustach; ładne, kolorowe dodatki, na przykład ołówki w paski, którymi można zapisać kłębiące się w głowie myśli; ciepły, wełniany, klasyczny szalik; różowe - dosłownie i w przenośni - okulary; wygodny, wymarzony pufo-fotel, w którym można spać, uczyć się, w którym można wszystko; orzechy do "zajadania" smutków zamiast chipsów; i gwóźdź programu - morze świeżego soku z pomarańczy! Niech uśmiech będzie z Wami!

26 komentarzy:

  1. Strasznie naciągany ten post, jakich ostatnio pełno... pisać byle napisać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drogi Anonimie, to mój blog, którego piszę przede wszystkim dla siebie. Dla mnie ten post nie jest naciągany, jeśli Tobie jednak przeszkadza, polecam nie zaglądać :)
      Pozdrawiam!

      Usuń
    2. Anonim niech się nie wymądrza, tylko podpisze i sam napisze coś godnego przeczytania. Gada aby gadać, nic z sensem, jakby się nachlał byle czego. :p

      Usuń
    3. Hejtujesz z anonima, jesteś taki odważny! ;__;

      Usuń
  2. Widzę, że Twój wymarzony pufo-fotel kosztuje prawie 900 zł, ale jakbyś chciała o wiele taniej spełnić to marzenie, to ja z moim bratem kupiliśmy dla naszego brata na urodziny wyglądający bardzo podobnie puf za 169 zł z przesyłką na stronie funpoint.pl I to z podnóżkiem. Tylko nie przeraź się tymi kolorami na str głównej, można sobie wybrać o wiele ładniejsze, jasne i pastelowe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Szukałam tańszych i jakoś nie mogłam znaleźć, zaczęłam nawet rozważać uszycie samemu takiego wora ze styropianem :)

      Usuń
  3. Mi ostatnio nic nie pomagało, nawet czekolada. Bałam się, że to deprecha najprawdziwsza, ale to był przedłużający się w nieskończoność PMS :P

    OdpowiedzUsuń
  4. uwielbiam świeżo wyciśnięty sok z pomarańczy <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Sok i orzechy nie tylko na chandrę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na co dzień! Ale i tak są lekiem na całe zło :)

      Usuń
    2. Prawda :) Mi na chandrę pomaga myśl, że jeszcze kiedyś zaświeci słońce :) Jeszcze kilka miesięcy :D

      Usuń
  6. Ale mi się podoba ten post, taki ciepły. Zważywszy na pogodę za oknem (nienawidzę śniegu) i nieubłaganą sesje, nie mam najlepszego humoru więc post jakby skierowany do mnie. :)

    A opakowania tych czekoladek są mega!

    OdpowiedzUsuń
  7. Mi też się podoba ten post. Ja mam dziś bardzo wściekłą chandrę. :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Moje sposoby to joga, przytulanie mojej jamniczki, sprzątanie pokoju, pieczenie babeczek... :) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  9. jak mam chandrę też potrzebuję czegos ładnego ;) ołowki mnie urzekły.. choc cena ostudziła zachwyt ;) ale w koncu mialo byc na miare Tiffaniego ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to! Właściwie niechcący wszystko jest z najdroższej półki, ale to przykłady które można zastąpić równie ładnym a tańszym :)

      Usuń
  10. Oho, podobają mi się Twoje sposoby walki z chandrą, szczególnie orzechy, które ostatnimi czasy uwielbiam! Dodałabym jeszcze jakąś pysznąąąąą herbatę np. lychee-ginger (:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem w stanie wciągnąć paczkę nerkowców w ciągu jednego dnia ;)

      Usuń
  11. Marysiu, rozumiem Cię tak doskonale... od 5 lat nie lubię stycznia/lutego. Sesja to dołujący okres w życiu:) Za rok już tego nie będzie! nie mogę sie doczekać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się pocieszam, że to przedostatnia zimowa sesja... Powodzenia!

      Usuń
  12. W życiu kobiety i na chandrę powinien być czas :)
    Buziaki i jak najwięcej pogodnych dni

    OdpowiedzUsuń
  13. za dwa miesiące wiosna! a kiedy robicie jakieś spotkanie mamo-dzieciowe? tak w ramach walki z chandrą?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby ta wiosna była mocno wiosenna!
      Od nowego roku działam organizacyjnie samodzielnie pod szyldem art attack {be inspired}, jak tylko sesja się skończy można spodziewać się ciekawych wydarzeń :)

      Usuń
    2. czekam zatem niecierpliwie....

      Usuń
  14. Ja popijam czekoladę i słucham Elvisa Presleya :D Wtedy wszystko mija...

    OdpowiedzUsuń
  15. ;) ja jeszcze dodam - aktywność! Ruch jest cudownym antidotum na wściekłą chandrę :) polecam!

    Uśmiech jest ze mną! :)

    Udanego wtorku :)

    OdpowiedzUsuń