sobota, 9 listopada 2013

Karm dziecko dobrą książką!

Zdradzę dziś Wam drugą tajemnicę na temat sposobu wychowania jaki praktykowali moi rodzice bym wyszła na ludzi;) Po pierwsze była to muzyka, o której pisałam tutaj. Po drugie są to książki. Serwowane po kolei, dopasowane do wieku, tak żebym wszystko zrozumiała. Są to książki nie byle jakie, bo moje ulubione z czasów dzieciństwa!

Jedne włączały wyobraźnię, która w trakcie czytania wirowała na najwyższych obrotach, inne wzruszały do łez, a jeszcze inne czytałam z wypiekami na twarzy. Na większość z nich do dziś mam ochotę i albo wrócę do nich w najbliższym czasie sama albo będę z niecierpliwością czekać na okazję by móc bezkarnie przeczytać je na głos jakiemuś brzdącowi.

Jak widać czytałam na stole, pod stołem i wszędzie gdzie tylko było to możliwe!




1. Dzieci z Bullerbyn - do dziś pamiętam jak siedziałam w fotelu i pękałam z dumy, że czytam tak grubą książkę po raz pierwszy w życiu i z to takim zainteresowaniem!
2. Nils Paluszek - krótkie opowiadania Astrid Lindgren, mój absolutny faworyt wśród dziecięcych wspomnień! Wielokrotnie miałam ochotę wejść pod łóżko i dotykając gwoździa w podłodze wypowiedzieć magiczne "Killevippen" by zmienić się w małego krasnoludka i odwiedzić Nilsa pod podłogą! Marzyłam o tym by dostać ziarenko, z którego w ogródku wyrośnie mi piękna lalka! I te emocje podczas gdy rozbójnik Fiolito gonił małą Mimi w poszukiwaniu naszyjnika z pereł.
3. Historia niewidomej dziewczynki ze Spotkania nad morzem zrobiła na mnie wielkie wrażenie i często wracałam do niej myślami.
4. Malutka Czarownica była małą cwaniarą, która mnie bardzo rozbawiała, a chwilami trochę straszyła podczas sabatów dużych czarownic.
5. Nigdy nie przestanę marzyć o błękitnym koraliku Karolci! Nawet strach przed Filomeną nie zmniejszał mojego pragnienia i będąc małą dziewczynką przed każdym odkurzaniem sprawdzałam czy gdzieś na parkiecie nie błyszczy małe świecidełko :)
6. Z Polyanną przyjaźniłyśmy się długi czas, uczyłam się od niej doceniania małych szczęść i pozytywnego myślenia.
7. Apolejka i jej osiołek była jedną z pierwszych historii o miłości, które sprawiły że rozpoczęłam marzyć o księciu na białym koniu.
8. Przy Braciach Lwie Serce płakałam że hej! Podobnie jak przy Chłopcach z Placu Broni - myślę że do obu tych książek jeszcze kiedyś wrócę.
9. Cała Jeżycjada jest mi bardzo bliska - chyba dlatego, że jesteśmy cztery córki w domu, jak siostry Borejko. Pierwszą przeczytałam Pulpecję i to ją lubię najbardziej. Marzyłam skrycie o wielbicielu a la Baltona (z niewielkimi różnicami - mógłby na przykład nie być łysy) i z niecierpliwością czekałam na moją miłosną przygodę:)

15 komentarzy:

  1. aa te same książki czytałam i ja! Malutka Czarownica do dzisiaj jest moją idolką, a jeżeli chodzi o Jeżycjadę to mam całą w komplecie na półce i bardzo, bardzo często do niej wracam :))))

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiałam i uwielbiam czytać (zawsze dostawałyśmy z moniką nagrody za wzorowe czytelnictwo w podstawówce :)) - uwielbiałam Lucy Moud Montgomery, a w szczególności "Janę ze Wzgórza Latarni", "Emilkę ze Srebrnego Nowiu", do tego Karolcia, no i "Cukiernia pod pierożkiem z wiśniami", którą kupiłam na allegro jakiś czas temu i będę czytać Inuli jak troszkę podrośnie :) Aaa...jeszcze "Sara mała księżniczka"!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Montgomery lubiłam Anię część 1 i którąś ale teraz nie pamiętam którą:)
      Mała księżniczka to gwiazda drugiej połowy podstawówki :)

      Usuń
  3. Czytać nauczył mnie wujek kiedy miałam 3-4 lata. Po prostu wszyscy mieli dość moich pytań przy każdej witrynie sklepowej itp. "a co tu pisze?". Nauczyli mnie i mieli spokój, a ja zatonęłam w książkach totalnie. Byłam jeszcze w podstawówce, kiedy w bibliotece dostałam zgodę na korzystanie z częsci "dla dorosłych", bo w części dziecięcej nie było już dla mnie co czytać xD
    Pamiętam "Karolcię", ach jaka to była przygoda! Szukałam w domu potem koralika, a nóż by się znalazł jakiś :) "Chłopcy z placu broni" zmiażdżyli mnie, płakałam cały dzień po przeczytaniu tej książki.
    Pamiętam, była też taka seria "Klub Młodych Detektywów" Thomasa Breziny - uwielbiałam ją!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szalona z tym pozwoleniem "dla dorosłych" :))
      Klubu Młodych Detektywów nie znam, ciekawe może by mi się podobało bo lubię kryminalne zagadki:)

      Usuń
  4. Czytam od czwartego roku życia. Dosłownie pod moim blokiem był klub garnizonowy, a w nim biblioteka, do której już jako cztero- czy pięciolatka chodziłam sama i wypożyczałam to, co mi się spodobało. "Bracia Lwie Serce" - dostałam tę książkę od siostry - chyba na jakieś urodziny - i naprawdę wzruszyła mnie do łez! "Karolcię" wypożyczyłam już w szkolnej bibliotece i wciąż pamiętam; do tej pory marzy mi się taki koralik :-) A książka, którą znalazłam na regale w domu i postanowiłam przeczytać, a która wciąż - wraz ze swoją filmową adaptacją - jest moją ulubioną, to "Tajemniczy ogród". Jak widać, w literaturze kręci mnie tajemniczość i magia :-) Chciałabym mieć już takiego małego brzdąca, któremu mogłabym książki czytać, a potem polecać do przeczytania...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O jeszcze Tajemniczy ogród!
      Ojjj ja też bym chciała!

      Usuń
  5. O rany, ale wspomnienia. Pamiętam jak czytałam Dzieci z Bullerbyn.. Leżałam wtedy chora w domu, a do tego miałam zakropione oczy, ale tak strasznie chciałam czytać dalej, że wzięłam lupę, aby wiedzieć (atropina zniekształca obraz, kto ma astygmatyzm ten wie!). A że oczy szybko się przy tym męczyły, to musiałam robić często przerwy. Babcia wtedy wspomagała mnie czytając mi na głos, ale ja tak strasznie chciałam sama:) Eh, dzieciństwo. Ciekawe jakie książki i jakie wspomnienia z nimi związane, będą miały kiedyś moje dzieci! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojjj dobrze się znam z astygmatyzmem i atropiną niestety. Ale uparta byłaś :)

      Usuń
  6. W dzieciństwie uwielbiałam Karolcię. Ale mi ochoty narobiłaś tym wpisem, by ponownie przeczytać tę książkę. Ciekawa jestem, jakie zrobi na mnie wrażenie po tyyyyylu latach. Dziękuję za podsunięcie tego pomysłu. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dzieci z Bullerbyn czytałam kilkanaście razy! Mam tą książkę do tej pory jeszcze po mamie, jest stara zniszczona jednak niesamowita:)

    OdpowiedzUsuń
  8. "Karolcia" - wspaniała książka, której chyba nie zapomnę i kupię w przyszłości swoim dzieciom! tak jak i :Dzieci z Bullerbyn" :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam Karolcię, taką już z "duszą", czyli tam kartka przyklejona, tu okładka odkleja się... ;) moja ulubiona książki :)

    OdpowiedzUsuń