wtorek, 22 października 2013

Quo vadis?

Nie wiem dokąd zmierza życie - śpiewał pan Krzysztof, a ja mu od jakiegoś czasu zgodnie wtóruję. Powtórzę się raz jeszcze - prawdę mówiąc, nie wiem dokąd prowadzi mnie to co robię, ale bardzo to lubię i jestem szczęśliwa. Mówicie, że o to chodzi, że to się liczy. Wierzę Wam na słowo i nie przestaję robić.

Robię dużo, do części z moich zajęć doprowadził mnie blog.

Jestem blogerką. Piszę za rzadko, ale jak już napiszę to staram się by było treściwie. I ciągle sobie powtarzam, że musi być częściej. I będzie, organizer już mam gotowy, teraz tylko należy włączyć przycisk Start.

Jestem organizatorką. Trochę zwariowaną, odkorkowałam głowę i pomysły lecą same, nie chcą się zatrzymać. Nie dość że działają Trójmiejskie blogi to zaczynają działać Trójmiejskie Mamy. W tym miejscu pragnę sprostować ewentualne wątpliwości i przypomnieć się - mamą jeszcze nie jestem, ale to kwestia czasu.

Jestem studentką. Od początku października wróciłam na uczelnię. Niby tę samą, ale jeden stopień wtajemniczenia wyżej. Niby tę samą, ale odnowioną i z dobudowanym skrzydłem z windą i wypasionymi toaletami, gdzie oczywiście mam tylko jedne zajęcia, bo po co więcej. Studiuję transport morski, bo kocham morze, fascynują mnie statki, ale na razie kompletnie nie pociąga mnie to zawodowo.

Jestem prawie-copywriterem. Prawie, bo z przedrostkiem junior, ale idzie mi świetnie. Pracuję z najlepszymi i uczę się szybko. Pomysłów bez liku, z tekstami, kampaniami, konkursami, akcjami, eventami, fejsami i innymi bajerami jestem za pan brat!
Żeby było jasne - pisać kochałam zawsze i chociaż przez jakiś czas odłożyłam to na półkę i ciut się zakurzyło, to wraca do mnie teraz ze zdwojoną siłą.

Jestem łakomczuchem, któremu, szczególnie w sezonie jesienno-zimowym, nie da się wytłumaczyć, że nadmiar słodyczy nie jest wskazany. Soczyste burgery i tłuściutkie frytki też wołają do mnie z talerza, a kolorowe bezowe torciki uśmiechają się szeroko.

Ciekawa jestem dokąd to mnie doprowadzi. Może będę grubą copywriterką piszącą o transporcie morskim, blogerką-mamą organizującą ciekawe spotkania? Niech będzie, przynajmniej będę szczęśliwa :)


21 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. a pamiętasz rozmowę w Gdyni, jak zrobić, by żyć z pisania? :)))

      Usuń
    2. sprzedajcie patent :) no co, mi nie sprzedacie moje kochane <3- TRÓJCA TRÓJMIEJSKA

      Usuń
    3. Pamiętam! Tyle namieszałaś w moim życiu <3
      Bebe - rób co kochasz! Taka moja rada ;*

      Usuń
  2. kuczę, a ja Cię uwielbiam za to jaka jesteś:)) i jak teraz będzie okazja się spotkać to na pewno skorzystam :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja mam nadzieję że się kiedyś uda:)) buziaki!

      Usuń
  3. Czyli mamy ze sobą bardzo dużo wspólnego :D

    OdpowiedzUsuń
  4. I tak być powinno! Myślę, że wielu Ci zazdrości odwagi do tego, by podążać za głosem swojego serca. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. świetnie Marysiu! bądź szczęśliwą! :) zapomniałaś dodać, że jesteś jak Audrey:) ps. czytam z moim mężem Twój post przy porannej kawie, a on : fajnego ma stajla" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zapomniałam Kochana - to materiał na osobny post:)
      ajjj dziękuję !:)

      Usuń
  6. Zgadzam się, bez szczęścia nie ma nic... a ciasto jak smacznie wygląda :3

    OdpowiedzUsuń
  7. I tego szczęścia życzę Ci najbardziej, okoliczności towarzyszące nie są istotne wobec takiej postawy

    OdpowiedzUsuń
  8. Trzymam mocno kciuki za realizację wszystkich Twoich planów na szczęście :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja tez jestem łakomczuchem :)))
    Dużo szczescia zyczę :)))) Pozdrawaim. Ala

    OdpowiedzUsuń
  10. jesteś w tym wszystkim szczęśliwa, to najważniejsze! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetnie napisany tekst. Bardzo przyjmnnie się czytało go. a Kawa na zdjęciu z automatycznego ekspresu???:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Widzę, że też łączysz wiele ról. To w moim życiu najbardziej mi się podoba, a i u Ciebie widzę fascynację. Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  13. podziwiam Cię i miło było zobaczyć Cię nas żywo - niestety nieśmiałość zwyciężyła i nie odważyłam się podejść i porozmawiać z Tobą :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Orety! Następnym razem wal śmiało - ja jestem mega nieśmiała i sama się dziwię tym co robię :)
      Że tak powiem - nie do końca wiedziałam kogo mam wypatrywać, poza tym stres itd, także następnym razem proszę podejdź :)
      Pozdrawiam!!

      Usuń
  14. Rewelacja! Najważniejsze by być szczęśliwym :)

    Pozdrowionka :)

    OdpowiedzUsuń