sobota, 28 września 2013

Autumn, please be good to me

Powrót do rzeczywistości był bolesny i wyjątkowo mokry... Wsiadłam do samolotu w lekkiej koszulce, o 7 rano w dwudziestu dwóch stopniach, wysiadłam natomiast o 11 w stopniach dwunastu i strugach zimnego deszczu.
Dzień dobry Polsko! 
Hmmm wciąż nie bardzo wiem co znaczy "złota polska jesień", widać dwadzieścia dwie jesienie to za mało. 
Ale mimo że: 1. wróciłam z gorących upałów, 2. bardzo za nimi tęsknię, to: nie zamierzam narzekać! 
Myślę że szara polska jesień również może być do przeżycia. Trzeba się tylko dobrze przygotować - psychicznie i logistycznie!


Mój jesienny niezbędnik wygląda następująco:
1. Gorące herbaty
2. Ciepłe, wełniane skarpetki
3. Cieplutki szlafrok
4. Wełniany sweter
5. Termofor - nie znamy się zbyt dobrze, ale chyba się polubimy
6. Na te cięższe dni przyda się wełniana czapka!
7. Gorąca czekolada
8. Parasolka
9. W kaloszach można wszystko
10. Ciepły szal
11. Sezon na raclette tuż tuż :)
12. Wspominanie pysznych lodów
13. I gorących dni!

A już niedługo będę Was rozgrzewać kolejnymi hiszpańskimi zdjęciami :)


16 komentarzy:

  1. parasolka boska!!! a złota jesień jeszcze przyjdzie. trzymaj się ciepło <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiedyś bardzo nie lubiłam jesieni. Odkąd mam dzieci to teraz muszę przyznać, że w każdej porze roku można znaleźć coś fajnego. O ile w trzech pozostałych specjalnie nie trzeba się doszukiwać fajnych stron, to jesień lubię za mnóstwo kolorów, szeleszczące pod nogami liście, liście które można odbijać na kartce, za kasztany, żołędzie i inne dary natury:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Śliczna parasolka. :) Złota polska jesień nadchodzi. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. oj, parasolka jest naprawdę urocza! jestem na etapie szukania idealnej, ale takiej mniejszej, żeby się do torebki zmieściła. No i czekam na hiszpańskie fotki:)

    OdpowiedzUsuń
  5. dobrze, że wróciłaś :)) cześć Marysiu!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Witaj, my już tu jakiś czas mokniemy;)

    OdpowiedzUsuń
  7. szlafrok z kapturem misiem jest cudowny <3 na chłody jesienne idealny

    OdpowiedzUsuń
  8. Achhh jak cudnie :) na ostatnim zdjęciu zazdrocha!
    Też się wyposażyłam w połowę z tych rzeczy :P
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. czyli jednym słowem przeżyłaś trochę szok termiczny :) biedna. Czekam na zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  10. 4 i 8 kompletnie rządzą. Ale w sumie cały komplet daje poczucie, że naszą jesień też można polubić, bo można celebrować czas w domu i czuć ciepło od tych wszystkich wełnianych cudów ;) Jeszcze jakaś dobra książka i komplet gotowy ;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. oj tak trzeba się szykować :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Pierwszy raz doświadczyłam posiadania termoforu w zeszłą zimę. To nieodzowny atrybut sezonu jesienno-zimowego, mój najlepszy przyjaciel:) Wierzę, że i Wy nie będziecie się mogli rozstać:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo lubię takie cieplutkie posty....

    OdpowiedzUsuń
  14. Tym parasolem spod numeru 8 bym nie pogardziła :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Uwielbiam szlafrok i wszystko co uszate iii zakochałam się w wycinankach kanapkowych :)
    Faktycznie - złotej polskiej jesieni ni widu ni słychu, z pory letniej (ok, upałów TU mogło być więcej) przenieśliśmy się nagle w szarą pluchawicę.
    ALE - co mnie cieszy - coraz więcej blogopostów, które mimo wszystko widzą światełko w tunelu:) I TAK TRZYMAĆ :)

    Buziaki !

    OdpowiedzUsuń
  16. Jak patrzę na te wszystkie wełniane sploty, ciepłe swetry i skarpety - od razu robi mi się cieplej, nie tylko w ciele.
    Chyba wyciągnę z szafy moje wełniane kapcie w biało czarne wzory - będą idealne na chłodne poranki, gdy zziębnięta drepczę do łazienki.

    OdpowiedzUsuń