wtorek, 20 sierpnia 2013

Faszeruj dziecko dobrą muzyką!

Rodzicom jestem wdzięczna za wszystko. Poczynając od życia, poprzez to, że można na nich zawsze liczyć i kończąc na doborze gwiazdkowych prezentów;) Chciałabym być choć w części tak dobrym rodzicem dla moich dzieci, jak moi są dla mnie.

Większości tajemnic tego sukcesu nie będę Wam zdradzać (po pierwsze trzeba mieć super córkę, haha), ale kilkoma szczegółami się chętnie podzielę. Po pierwsze - od małego faszeruj dziecko dobrą muzyką. Nie dość, że będzie muzycznie świadome, to jeszcze będzie miało dobre muzyczne wspomnienia. Tak, tak, ja zanim poznałam Britney Spears i Ricky'ego Martina, nuciłam Pink Floyd'ów i śpiewałam z Simonem i Garfunkelem. Chwała Wam za to Mamo i Tato!


Moja playlista wyniesiona z domu to między innymi: Chuck Mangione Children of Sanchez, Pink Floyd High Hopes, David Gilmour On an island, George Winston Autumn, Ludovico Einaudi Una matina, Simon & Garfunkel Mrs. Robinson, Suzanne Vega Luka, U2 One, Pat Metheny Last Train Home, Możdżer Danielsson Fresco The Time, Sting Desert Rose

Miłego słuchania!

15 komentarzy:

  1. Cholera, moja ścieżka jest niemal identyczna. Czyżbyśmy miały tych samych rodziców? ;-)

    Jestem dumna z nas i z naszych mamusiów i tatusiów. Akurat wczoraj sobie o tym myślałam, śmieszna sprawa.

    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja tak trochę nie na temat, ale masz niezwykle oryginalną urodę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. skąd ja to znam?:)) mnie od dzieciaka faszerowali nosowską, kornem i takimi tam :)) uważam, że wyrosłam na osobą o przyzwoitym guście muzycznym, a nawet powiedziałabym, że dobrym :) śliczna pyza no i ten sprzęt :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Moje dzieci też będą słuchały tych piosenek, nie ma lipy ;p

    OdpowiedzUsuń
  5. ja też słuchałam akurat tej muzyki :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mój tata słuchał Phila Collinsa i Stanisława Sojkę. Nadal jak ich słyszę to robią mi dobrze na uszy ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. sprzęcior na poziomie! prócz muzyki dorzucam jeszcze wychowywanie w duchu czytelnictwa ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja puszczam dziecku bardzo dużo muzyki alternatywnej, a niedługo chcę zacząć chodzić z nim na zajęcia umuzykalniające, co by już od dzieciństwa złapało rytm ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Moje dziecko słucha już od życia ciążowego tego, czego sama słucham :) Z resztą, dużo w tym prawdziwej, naturalnej muzyki ze względu na to, że wokół mnie sami muzycy (gitarzyści, skrzypaczki, pianistki, wiolonczelista), którzy dbają o wykształcenie muzyczne Don Filipka ;)

    A mnie mama też puszczała to, czego sama słuchała, więc było to na przemian Pink Floyd, Queen, Suzanne Vega, ACDC i okazyjnie, przy sobocie Disco Polo (bo przy tym się mamie najlepiej sprzątało ^^).

    OdpowiedzUsuń
  10. Całkowicie się z tym zgadzam! Dobra muzyka powinna towarzyszyć od urodzenia :))

    OdpowiedzUsuń
  11. Kocham moich rodzicow za to! Duzo podobnej muzyki, widze :) Nawet Autumn, wow, az sobie poslucham...

    OdpowiedzUsuń
  12. Dokładnie! Moi rodzice co prawda nie są tak zaawansowani w muzyce jak ja, ale dali mi jakiś zalążek. Louisa ojciec słuchał, to jakoś poszłam tym szlakiem aż do Herbiego Hancocka. Jakaś kultura musi być w domu, bo generalnie, jak rodzice dzisiejsi słuchają 'wszystkiego' i eski w kółko, to co dziecko ma za wzorce i co będzie wiedzieć? Aż strach pomyśleć co nas czeka. Są jeszcze wyjątki, będę najwyżej bardziej wyjątkowe wśród tej masówki bez standardów powielającego gusta radia i telewizji....

    OdpowiedzUsuń