sobota, 13 lipca 2013

Centrum miasta czy przedmieścia?


Spytałam wczoraj na facebooku czy wolicie centrum miasta czy przedmieścia. Wygrały przedmieścia 4:3. Nie powiedziałam o co mi chodzi, jednak nietrudno było się domyślić że o miejsce zamieszkania.
Do stworzenia tego wpisu zainspirował mnie czwartkowy wieczorny hałas za oknem. Od urodzenia mieszkam w samym centrum Gdyni, przez większość czasu nie widziałam problemu w tym, że to centrum. 
Teraz, po obronie, poczułam się taką księżniczką, luksus, kultura i elegancja i nagle centrum miasta zaczęło mi przeszkadzać! (Starość nie radość) Szum samochodów, śmieciarki przyjeżdżające po śmieci o szóstej rano. Najgorzej jest jak postanawiają raz na sto lat opróżnić kosz ze szkłem - to dopiero atrakcja i nowoczesny budzik! W zimie to jeszcze pół biedy, bo zimno, więc nie otwieram okien. Ale w lecie, kiedy za oknem duszno i w środku duszno, to już większe wyzwanie. Rano do centrum handlowego po sąsiedzku przyjeżdżają samochody dostawcze, a w nocy z pobliskiego pubu dochodzą odgłosy bardzo różne. Ale ale, są też plusy. Blisko do: sklepów wszelakich, autobusów wszelakich, koleji szybkiej miejskiej, do szkoły, do morza, do parku, na plażę, do knajpy, kawiarni, do urzędu miasta i urzędu skarbowego... Żyć, nie umierać!


No i co mi z tego, że miałabym ciszę, spokój, brak samochodów dostawczych i pijaków na ulicach w nocy, jeśli po bułki rano musiałabym iść 15 minut? Jadąc na uczelnię stałabym w półgodzinnym korku i wracając to samo. Ratunku! Wolę centrum miasta i wolę dłużej spać. Bo mimo że jestem wyczulona na hałasy gadania i muzyki gdy zasypiam, to szum miasta mi nie przeszkadza. A gdy jadę nad jezioro, cisza jest jeszcze bardziej błoga, a spokój jeszcze bardziej święty.



Tak jest praktyczniej, szybciej, wygodniej.

Ale nie wykluczam tego, że kiedyś zdanie zmienię.

 
PODPIS

14 komentarzy:

  1. Nie brałam udziału w ankiecie ale tez jestem za centrum. Wcześniej mieszkałam w małej miejscowości tez w samym centrum ale tam hałasy mi nie przeszkadzały bo nie było znów też tak głośno. Jednak mimo tego czułam jakby to były przedmieścia. Na uczelnie musiałam jechać do innej miejscowości a z dojazdem bywało różnie. Teraz kiedy mieszkam w Warszawie cieszę się, że do centrum mam dosłownie 10 minut autobusem a wszystko wszędzie jest blisko. Za oknem mam hałas ale mam twardy sen ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie się podoba to i to. Chciałabym przez "chwilę" pomieszkać w centrum, nie przeszkadzają mi takie hałasy (pewnie zmieniłabym zdanie:P), ale przedmieście też ma swoje zalety. Najlepiej jak jest dobrze połączone komunikacja miejska, bo jak jest tak daleko, że nawet nie ma jak wrócić wieczorem do domu to już gorzej...

    OdpowiedzUsuń
  3. ja zdecydowanie wolę być w centrum i wolę dłużej spać :)a na hałas jestem w miarę odporna, przyzwyczaiłam się do szumu i nie umiem zasypiać w absolutnej ciszy:)

    OdpowiedzUsuń
  4. O jakie foto :O
    Ja od urodzenia mieszkałam na wsi teraz mieszkam mniej więcej w centrum Warszawy i znam atrakcje ze śmieciarami i te inne... ale jak Ty doceniam błogi spokój jak gdzieś wyjeżdżam :)
    pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Centrum z pewnością ma swoje zalety, ale ja jestem zdecydowaną fanką mieszkania na obrzeżach miasta. Całe życie mieszkałam w domku z ogrodem i bardzo mi tego brakuje! Dojazdy traktowałam jako taki moment wyciszenia się , jakby przejście z hałasu do spokoju:) (oczywiście momentami były uciążliwe). Ja i te moje teorie:) Ale najważniejsze to być szczęśliwym, więc dobrze, że wszyscy mamy wybór:)
    http://www.fashionable.com.pl/

    OdpowiedzUsuń
  6. ja wole ciszę i spokój c: nie przeszkadza mi dłuższy dojazd a świeże bułki na przedmieściach też są c: i nie zawsze trzeba iść 15 minut c:

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja jestem typowo miejskim zwierzem, centrum to mój żywioł. Mieszkałam trochę na przedmieściach, ale we Wrocku trzeba liczyć się nawet z 1,5h-2h dojazdami jeśli trafisz na godziny szczytu, w dodatku najbliższy sklep też jakieś 15-20 minut drogi, internet prawie nigdy nie działał (masakra) i nigdy znajomi nie wpadali z niezapowiedzianą wizytą. Z zapowiedzianą raczej też nie, bo komu by się chciało tak daleko jechać.

    W centrum jest inaczej - chcesz wyjść to po prostu wychodzisz, możesz iść na imprezę bez obaw o taksówkę czy konieczność zachowania choć jednej niepijącej osoby, która poprowadziłaby auto. Widzisz na fb, że za 10 minut w ulubionej kawiarni zaczyna się pokaz alternatywnego kina - to po prostu ubierasz buty i lecisz.

    Ja do śmieciarek i nocnych odgłosów samochodów czyszczących ulice się już przyzwyczaiłam, bez nich to nawet tak jakoś głucho. I wszystko jest blisko, restauracje, poczty, banki, apteki no i dobrze wyposażone pasmanterie na wypadek, gdybym nagle dostała szyciowej weny ale brakowałoby mi np. nici w konkretnym kolorze ;)

    Dla mnie centrum ma same zalety. Oczywiście przedmieścia, zwłaszcza jeśli ma się domek, też mają ich kilka, ale nie dojrzałam jeszcze do tego, by przymknąć oczy na ich wady :P

    OdpowiedzUsuń
  8. ja mieszkam w duzym miescie bo w stolycy ;) ale nie w jej centrum a w dzielnicy troche dalszej. I soboe chwalę. Nie jest tak głosno jak w centrum ale nadal blisko do sklepów i do miejsc gdzie mozna miło i miastowo spedzic czas.. taki sam mam dojazd do centrum jak do lasu Kampinowskiego :) wiec taki złoty srodek :D

    OdpowiedzUsuń
  9. W samym centrum nie wyobrażam sobie życia. Podobnie w odległej wsi, to nie dla mnie. Lubię pojechac na wakacje w takie miejsce, ale na co dzien - szkoła, praca, sklepy, zycie towarzystkie - odpada. Najlepsze są bliskie obrzeża miasta. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja mieszkam poza ścisłym centrum, ale jednocześnie na tyle blisko, że można uznać to za centrum. Z resztą w dużych śląskich miastach wszystko jest blisko centrum. Właściwie nie wyjeżdża się poza miasto, bo miasta sąsiadują ze sobą bardzo bezpośrednio. Co nie oznacza, że nie mamy pięknych, cichych zakątków. Czasem wystarczy 15-20 minut i ma się wrażenie wyjechania na wieś :)

    OdpowiedzUsuń
  11. przedmieścia są super, ale jako mam dwojga, stwierdzam, że mieszkanie w centrum jest lepsze, z perspektywy szkół, zajęć itp. bo najbardziej w świecie nie lubię spędzać pół dnia w aucie, aby gdzieś dojechać:)

    OdpowiedzUsuń
  12. ja lubię centrum miasta, dom otoczony zielenią, w którym jest cicho, prawie tak jak na przedmiściach :) dwa w jednym

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja od zawsze uwielbiam centrum. Studiując mieszkałam w centrum Krakowa, teraz mieszkam w jedej z centralnych dzielnic Wiednia i to uwielbiam. Wszędzie blisko, pod nosem knajpki, sklepy, kino itd. Na hałas nie narzekam, bo mieszkanie ma okna na podwórze, więc jest cicho. Jak dla mnie centrum zawsze wygrywa

    OdpowiedzUsuń