wtorek, 25 czerwca 2013

Jak nie stresować się przed obroną?

Dziwnie spokojna się wydaję przed ostatnimi uczelnianymi zmaganiami tego roku. Zobaczymy jak wyjdzie to w praktyce i czy w ostatniej chwili nie zemdleję lub nie dostanę ataku nerwowego śmiechu. Tak czy inaczej, wychodzę z założenia, że każdy stres, który nie jest stresem przed egzaminem na prawo jazdy, jest stresem do przeżycia. (Stres przed egzaminem na prawo jazdy z pewnością również da się pokonać, ale w odpowiednim czasie.)



Oto kilka moich rad dotyczących pozbycia się stresu przed obroną.

1. Proces nie stresowania się obroną pracy dyplomowej należy rozpocząć zawczasu, a mianowicie przy ... 

a) wyborze promotora. Wybierz wymagającego, ale sumiennego i życzliwego promotora. Oczywiście, jeśli nic nie wiesz o proponowanych promotorach (tak jak było to u mnie), musisz zdać się na kobiecą (lub iść za kobiecą) intuicję. Miejmy nadzieję, że uda Ci się trafić :)

b) ... oraz przy wyborze tematu pracy. Wybierz temat, który Ci się podoba, coś w miarę możliwości przyjemnego i niezbyt skomplikowanego. Oczywiście ma to być coś na wzór pracy naukowej, więc nie można pisać o niebieskich migdałach, ale szczerze polecam temat polskich transatlantyków! Przez półtora roku opłynęłam cały świat, przeżyłam II wojnę światową oraz przesiadłam się na współczesne piękne wycieczkowce. Wszystko za free, a jeszcze dyplom za to dostanę ;)

2. Poczytaj książki, pooglądaj zdjęcia, buszuj po internecie. Jeśli temat rzeczywiście Cię interesuje  gwarantuję że w czasie zbierania materiałów zainteresuje Cię jeszcze bardziej. Śmiało idź na promocję nowej książki, którą możesz włączyć do bibliografii i na pokaz filmów dokumentalnych związanych z tematem.

3. Pisz pracę sama! Poznasz dogłębnie temat, automatycznie zapamiętasz najważniejsze informacje i nawet na rozmowie kwalifikacyjnej, z zupełnego zaskoczenia wyśpiewasz wszystkie nazwy, miejsca budowy oraz dzieje polskich transatlantyków. Nie twierdzę, że nie mylą mi się daty i drobne szczegóły, nawet dzień przed obroną. Ale ogólne pojęcie mam i nie boję się, że jestem zupełnie zielona.

4. Pisz po trochu, ale regularnie przez cały czas, jaki masz na napisanie pracy. Nie zostawiaj tego na ostatnią chwilę! W ostatniej chwili będziesz zmagać się z nieposłusznym Wordem, próbując ułożyć rysunki tak, by tekst wyglądał jak tekst, a nie jak rozjechany walcem asfalt. 


5. Przeczytaj swoją pracę parę razy. W końcu musisz pamiętać wszystko co w niej jest, a jeśli pierwszy rozdział skończyłaś osiem miesięcy temu, masz prawo trochę zapomnieć :)


6. Pij melisę. Nawet jeśli nie działa, to Tobie będzie wydawać się że działa.

7. Jedz lody. Nie oszukujmy się, są dobre, na wszystko.

8. Zaplanuj sobie czas po obronie i niecierpliwie wyczekuj go. Oraz bądź na tyle zmęczona ostatnią sesją i przygotowaniami do obrony, byś nie miała siły się nią za dużo stresować.

9. Myśl o tym, że jeszcze chwila i będzie z głowy. Że kupisz szampana i pójdziesz na łąkę ze stosem ankiet, w których namiętnie będziesz zaznaczać wykształcenie wyższe ;) 

10. Pamiętaj, że "najlepszą obroną jest atak. A szczególnie art attack"*

Pół żartem, pół serio, z orędziem: no stress, ściskam Was i idę czytać moją pracę.
Marysia

* Słowa otuchy moich Dziadków 
PODPIS

26 komentarzy:

  1. Stresu związanego z obroną jeszcze nie przeżywałam, ale zgadzam się co do stresu przed egzaminem na prawo jazdy - dla mnie to był mega stres!

    OdpowiedzUsuń
  2. mnie czeka obrona w lipcu, i stosuję się do większości punktów zwłaszcza w kwestii jedzenia lodów:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Po egzaminie na prawo jazdy nic mnie już nie przerażało, żaden egzamin. Za to teraz planuję kat. A, brrr. :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Stresy przed egzaminami to był horror, ale najciekawsze, że przed obroną zero stresu, nie wiem jakim cudem;)

    OdpowiedzUsuń
  5. O rany, to u mnie będzie ciężko ;p Pkt. 1a,b - fail, 2 - fail, 3 - no, inaczej się nie da ;p, 4 - fail, 5-8 - z systemem nagradzania samej siebie nigdy nie miałam problemów ;p, 9 - zamiast ankiet mogę wypełnić druk do UP, 10 - masz wspaniałych Dziadków!

    I jeszcze jedna rzecz - ani matura, ani jakikolwiek egzamin w sesji, ani egzamin zawodowy, ani egzaminy wstępne na magisterkę nie zafundowały mi takiego stresu, jak egzamin na prawo jazdy - i to tego złego, paraliżującego stresu. Never again.

    OdpowiedzUsuń
  6. Pracę napisałam w 2 tygodnie, a może nawet krócej. Nie miałam czasu, będąc ciągle na zgrupowaniach kadry. Nawet w jednym z hoteli spotkałam moją promotor, wykorzystałam więc fakt jej obecności i dałam jej do sprawdzenia moją pracę. Wszystko odbyło się szybko i bez bólu. Obrona naprawdę nie jest niczym strasznym. Warto podejść na luzie!

    OdpowiedzUsuń
  7. ja już dałam radę i Tobie się uda!

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja pamiętam, że zastanawiałam się o co mogą mnie zapytać i przygotowywałam sobie odpowiedzi w głowie - trochę pomagało ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja trzymam za Ciebie kciuki, żebyś to już miała za sobą i żebyś miała święty spokój :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja mam jutro :) Czas po obronie już zaplanowałam :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Powodzenia!:) Ja wychodzę z założenia, że skoro wytrwałam te wszystkie sesje to obrona jest jedynie formalnością :)

    Pozdrawiam i zapraszam do siebie w wolnej chwili :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja nie na temat. Jestem zachwycona Twoją relacją ze spotkania bloggerek i zdjęciami w niej zawartymi i posłużyłam się nią jako przykładem w mailach do dwóch producentów, a teraz mam wyrzuty sumienia, że nie zapytałam o zgodę.

    Powodzenia! Ja czekam na wyniki z matur, niby nic nie mogę już zrobić, a i tak cierpię na bezsenność.

    OdpowiedzUsuń
  13. Taak egzamin na prawo jazdy pamietam do dzis choc zdawalam jakies.... 15 lat temu:) straszne to bylo przezycie:) a za obrone trzymam kciuki na pewno bedzie piateczka!!!!

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja na obronę poszłam po weselu przyjaciółki i byłam tak zmęczona, że nie miałam siły się stresować. A poza tym, jeśli jest się przygotowanym i przeżyło się wszystkie sesje, to obrona nie jest straszna. Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  15. kochana, chyba czytasz w moich myślach :) hehe. za półtora tygodnia tu wrócę :)) kiedy się bronisz konkret? :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Powodzenia! Ja strasznie wspominam moją obronę magisterki, wyniki był b. dobry, ale emocji nie potrafiłam opanować.

    OdpowiedzUsuń
  17. jesteś przekochana! Gdyby to były jakieś sztampowe porady, to pewnie by mnie nie podniosły na duchu, tak jak Twoje. :) Damy radę! Załatwimy ich art attack'iem! :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Coś w tym jest, że każdy stres jest łatwiejszy do zniesienia od stresu na prawo jazdy ;))) ją swoją obronę wspominam bardzo dobrze czego również i Tobie życzę!!!

    OdpowiedzUsuń
  19. Marysia, zero stresu. Jeżeli prace napisałaś sama, to obrona to formalność. Trzymam kciuki i czekam na kolejny triumfalny post!

    OdpowiedzUsuń
  20. Myślę, że warto się skupić na punkcie 10:)
    http://www.fashionable.com.pl/

    OdpowiedzUsuń
  21. Na temat stresu mogłabym pisać i pisać ... niestety mam już parę opracowanych patentów. Niestety - bo najczęściej zjada mnie do szpiku kości mimo wszystko :(
    Jeziorko to bardzo dobra opcja! Każda opcja , która oddala nas o myśleniu na ten niechciany temat jest dobra. Ja uciekam się najczęściej w takich chwilach do medytki ;) Jednak przy tak absorbujących dzieciołach to ciężka sprawa.
    Trzymam za Ciebie kciuki kochana! Bądź silna i nie daj się !!!!

    OdpowiedzUsuń
  22. Dla mnie to czas zwykłych egzaminów na uczelni, ale też stresuję się nie mało ;) Ja nie będę się bronić, a zdawać na koniec studiów LEP, ale rady i tak cenne i z chęcią przeczytałam Twoje przemyślenia.
    W związku z tym, że lubię Cię obserwować, a ta opcja na bloggerze niedługo zniknie, dodaję Cię do mojego blogrolla.

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja mam jutro obronę. Stresowałam się kilka ostatnich dni, a dzisiaj jakoś dziwnie spokojna jestem - myślę, że to cisza przed burzą :P Zobaczymy jak będzie.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  24. Punkt 7 rewelacja, masz rację, jak trwoga to... na lody ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Najlepszy punkt - jedz lody. Już go lubię :D

    OdpowiedzUsuń