piątek, 10 maja 2013

Poznajcie Anetę i Świece Osobiste.

Połączenie światła i kwiatów. Wiosny i zimy. 
Aneta tworzy niesamowite świece z zatopionymi w środku suszonymi kwiatami. Coś pięknego, a ja piękne rzeczy kocham! I kiedyś wyobrażam sobie własną sypialnię, łazienkę i salon wypełniony pięknymi Świecami Osobistymi.

Poznajcie Anetę i jej Świece Osobiste!

Coś o sobie?

Kiedy przyszedł czas wyboru szkoły średniej (a ja chodziłam  do 8-klasowej podstawówki), mama doradzała mi szkołę, „gdzie zdobędę zawód”. Jej koleżanka z pracy, gdy zobaczyła moje prace plastyczne, nakrzyczała na mamę, że „chce zmarnować dziecku talent”:), że powinnam pójść do liceum plastycznego w Orłowie. (Ech, moja mama sama marzyła o tej szkole, ale uległa pragmatyzmowi babci...) A ja w końcu trafiłam do liceum ogólnokształcącego, przeważającym argumentem okazał się udział w olimpiadzie polonistycznej. To był dobry wybór, chociaż dziś dochodzę do wniosku, że literatura wcale nie jest moją ukochaną, mimo iż ją studiowałam na filologii polskiej. To jednak pozwoliło mi się rozwinąć bardziej wszechstronnie. A zarazem mam doświadczenie: to, co jest w tobie naprawdę pasją, nie zginie, choćbyś poszedł inną drogą. Pasja wróci, będzie się przebijać spod zajęć codziennych, kusić, drążyć. Trzeba się tylko odważyć ją usłyszeć albo spotkać kogoś, kto to z ciebie wydobędzie.


Co tworzysz?
Jak by to nazwać... W świecach najbardziej podoba mi się to przefiltrowane przez półprzezroczystą parafinę światło. Dlatego tworzę świece-lampiony. Światło w nich nie jest nagie, płomień nie skupia wzroku na sobie, jest osłonięty i służy rozświetleniu tego, co go zakrywa: mlecznego tła, w które wtopione są rośliny. Zaczynałam w 2001 roku, nie miałam wtedy jeszcze komputera. Gdy się upowszechnił internet, zobaczyłam wiele stron ze świecami ozdobionymi kwiatami. To jest dla mnie różnica: u mnie kwiaty nie ozdabiają świecy, to raczej świeca jest tylko formą dla złapania roślin w światło. Światło daje im drugie życie, ma funkcję służebną, odsłania ich linie, barwy. Dlatego ważne jest dla mnie wtapiać w świece kwiaty prawdziwe, by można było się przyglądać każdej żyłce, każdemu płatkowi, każdemu naturalnemu przebarwieniu listka.

Skąd pomysł na takie wyroby?
W 2001 roku przed Bożym Narodzeniem, szczerze mówiąc, przeżywałam finansowy kryzys. Prezenty dla siostry i przyjaciółki zaproszonych na Wigilię musiały zostać własnoręcznie wykonane. A  w domu miałam zawsze dużo świec oraz mnóstwo suszonych kwiatów. I pojawił mi się w głowie taki błysk... ;). Moja siostra, Basia, gdy już uwierzyła, że to własny wyrób autorski, zasugerowała, że mogłabym sprzedawać takie świece. Popukałam się w głowę i potraktowałam propozycję jako science-fiction. Ale zaczęło mnie korcić wykonywanie kolejnych świec i wkrótce wciągnęły mnie zabawy z formą i eksperymenty: powstała świeca karnawałowa z konfetti (niezbyt udana ;)), świeca z ciasteczkami, migdałami i kolorowym cukrem, ze szklanymi kulkami, drewnianymi zabawkami na choinkę, a także kolejne roślinne, leśne, kwietne.

Twoje inspiracje?
Inspiracja... modne słowo ;). Jeśli inspiracja jest naprawdę inspiracją, dotyka i wydobywa z nas to, co w nas drzemie, jest już, nasze własne, ale ukryte. Inspiracja pozwala nie naśladować z zewnątrz, tylko urodzić się czemuś osobistemu, nawet intymnemu. To łatwo odróżnić, gdy się patrzy na dzieła różnych ludzi. Mnie zawsze zatrzymuje i budzi we mnie podziw, gdy widzę coś „swoistego”, oryginalnego, nie do podrobienia – i to w różnych dziedzinach sztuki czy rękodzieła. Mogę nie umieć tego nazwać, ale poznaję bez pudła, że ktoś to wyciągnął z siebie, z wnętrza. Bo z drugiej strony często stykam się ze smutnym zwątpieniem twórcy w siebie samego: boi się on postawić na swoje siły twórcze, na swoją intuicję, więc odwraca się od siebie i powtarza z zewnątrz cudze dzieła. Ja też się doczekałam „epigonów” moich świec ;). Jedna pani nawet kształt moich świec naśladuje, udając, że to z jej „artystycznej duszy” wyszło. To jest przykre, bo naśladowanie nigdy nie jest ciekawe i piękne. Ja bardzo bym chciała poprowadzić warsztaty świecowe, na których uczyłabym techniki postępowania z parafiną :), ale przede wszystkim zaufania do siebie, do swojego serca, do piękna, które w nim jest – często uwięzione, kontrolowane, oceniane, cenzurowane. Mnie inspirują rzeczy nieoczywiste: jakieś światło, kolor, słowo, myśl. Tylko wtedy można się cieszyć własną twórczością, gdy się czuje, że inspiracja jest „położną” dla własnego serca.



Twoje największe marzenie?
Mam nadzieję, że od jesieni, gdy zacznę nowe studia, nastąpi zmiana i otworzy się nowa perspektywa w moim życiu :). Studia będą zupełnie nieartystyczne. Ale nie chciałabym zostawiać tej twórczej dziedziny życia, więcej: marzę o własnej pracowni... Takiej, w której mogłabym nie tylko pracować, ale i uczyć innych. Od 3 lat pracuję z dzieciakami w świetlicach środowiskowych i bardzo mi się to podoba, choć zaczynałam – zupełnie nieprzygotowana – od wrzucenia na głęboką wodę, czyli od świetlicy na Dolnym Mieście w Gdańsku ;). Chciałabym pracować i z dorosłymi, i z dziećmi. Podoba mi się idea oddolnych inicjatyw społecznych, klubów dla lokalnych społeczności, gdzie przenikają się i tworzą więzi, gdzie zaszczepia się nowe idee, gdzie i dziecko, i staruszek mogą znaleźć coś dla siebie, gdzie nigdy nie jest za późno na twórczość i nikt nie jest skreślony ani wykluczony. Najbardziej chciałabym umieć poprowadzić osoby do odkrycia, że tak naprawdę nie kochają „ładnych rzeczy” ani „robienia ładnych rzeczy”, tylko kochają to, co czego „ładność w rzeczach” odsyła – czyli Piękno. A to już jest potem osobista Przygoda :).







_____________

Co udowodniono powyżej,
Polska zadaje szyku :)



PODPIS

28 komentarzy:

  1. Masz rację, środowisko bloggerek pokazuje, że POLKI nadają szyk

    OdpowiedzUsuń
  2. Przepiękna pasja :) widać w tym serce :)

    OdpowiedzUsuń
  3. WOW! Jestem pod ogromnym wrażeniem! Kocham świece, ale te świeczki wyglądają tak genialnie, że szkoda je odpalać <3 TALENT :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Są przepiękne! Ale mi się niesamowicie podobają...

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale śliczne. Szkoda, że tak późno odkryłam. Na jutro, na prezent przydałaby mi się taka piękna osobista. :) A dzisiejsza interpretacja świetna. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. przepiękne :) magiczne... coś niesamowite :)
    magia zamknięta w momencie :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Fantastyczne - myślę, że to fantastyczny prezent na zbliżający się Dzień Matki :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Cudowne są! Dzięki za zaprezentowanie ich! Zakochałam się :).

    OdpowiedzUsuń
  9. Coś pięknego! I jaki talent! :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Niezwykle nastrojowe świece:) Podziwiam z zapartym tchem:)

    OdpowiedzUsuń
  11. jakie precyzyjne! cudne!

    OdpowiedzUsuń
  12. wow! te kwieciste wzory skradły mi serce :)) rewelacja! :) nie ma to jak kubek gorącej herbaty i taka świeczka :)

    OdpowiedzUsuń
  13. A na razie to tylko część... Ogólnie tam prawie wszystko jest super i takie, że... że chcę!

    OdpowiedzUsuń
  14. Boskie ;) fajnie jest mieć taką pasję, która z czasem nie przemija.

    OdpowiedzUsuń
  15. Wow, zakochałam się w tych świecach! Są po prostu przepiękne i z pewnością świetnie zdobiłyby mój pokój :)

    OdpowiedzUsuń
  16. OMG!! Przepiękne!! Mam nadzieję, że Aneta nigdy nie przestanie ich tworzyć, bo chciałabym kilka(dziesiąt) do mojego domu, który dopiero jest w planach ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Wspaniałe !! Każda inna i wyjątkowo piękna

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo Wam wszystkim dziękuję. Nie wiem, jak to wyrazić nawet, ech :) Dziękuję Marysi ogromnie. Mamy z Marysią pewien mały plan, ale to Marysia sama pewnie ogłosi ;) Dzięki raz jeszcze, to ogromnie wspierające usłyszeć tyle dobrego o swojej pracy :) Zapraszam Was na świecowego Facebooka, bo tam są codziennie jakieś nowości (https://www.facebook.com/SwieceOsobiste). Serdeczne pozdrowienia (i mam nadzieję, że Google da mi opublikować ten komentarz)
    Aneta Szuniewicz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Google dodał komentarz :)
      Cała przyjemność po mojej stronie :)
      O szczegółach niespodzianki będę informować na bieżąco :)
      Pozdrowienia!

      Usuń
  19. Coś pięknego! Normalnie, aż nie mogę się napatrzeć na te subtelności!

    OdpowiedzUsuń
  20. Sa po po prostu przepiekne...tu historia potoczyla sie podobnie jak w mej rodzinie...mama chciala do plastycznej, ale babcia byla pragmatyczna a ja tez wyladowalam w liceum z roszerzonym humanistycznym...i dlatego uwielbiam to stwierdzenie, ze pasja wraca i sie przebija spod codziennych zajec. Prawdziwe jak zycie :)

    OdpowiedzUsuń