poniedziałek, 6 maja 2013

Poniedziałek nie taki straszny. Po majówce + Inspirałki #2.

Jak minął Wasz weekend majowy oprócz tego że za szybko? Mój wspaniale! Najpierw dobrze się zahartowałam nad jeziorem otwierając sezon spania w domku, który po długiej zimie był mocno wyziębiony, odpoczęłam, grillowałam, malowałam płot i wciągnęłam się w kolejny amerykański serial (bez komentarza) - tym razem Suits.


 

Następnie pisałam licencjat, który z dniem dzisiejszym merytorycznie uważam za zakończony. Przede mną jeszcze poprawki, część graficzna oraz wstęp i zakończenie. Pójdzie gładko!
Święto narodowe spędziłam w przemiłym towarzystwie Tekstualnej, E for Event i spółki! Już kiedyś wychwalałam pod niebiosa zaletę blogowania, która polega na poznawaniu wspaniałych ludzi! Wielki lans po Gdyni, Starbucks, gofry i Costa Pacifica - full wypas. Pełna relacja ze zdjęciami i filmem(!) u Tekstualnej
Jeśli więc przybywacie do Gdyni, to mam nadzieję, że wiecie do kogo uderzać ;)



W zasadzie nie zrealizowałam żadnego z punktów wymienionych w moim przedmajówkowym poście. Nic nie upiekłam (chyba, że grill się liczy), mało czytałam (szkoda), nie oglądałam Amelii a serial (może być?), grałam w babingtona (nie mówcie, że inaczej wymawiacie to słowo) i nie zaplanowałam maja i czerwca. Nieszkodzi, było spontanicznie, a tak jest najlepiej :)

Dziś wracamy chcąc, niechcąc do żywych i pracowitych (hłehłehłe), ale zanim to nastąpi, muszę Wam udowodnić, że poniedziałek nie taki straszny :)

Jako, że sezon grillowy dopiero się rozpoczął przedstawiam Wam moje dwa grillowe majówkowe hity. Z pewnością będziecie jeszcze mieli okazję je wypróbować!:)
Na słono: burgery wieprzowe. 0,5 kg mięsa świeżo mielonego (wyszło 6 porcji), bułki, sałata, ogórek, pomidor, cebula, czosnek, sól, pieprz, majonez, jogurt grecki.
Do mięsa dodajemy rozgnieciony czosnek oraz doprawiamy pieprzem i solą. Formujemy kulki i smażymy na grillu. Warzywne dodatki kroimy w plasterki i układamy na talerzu. Sos: trzy łyżeczki majonezu mieszamy z dwiema jogurtu greckiego, dodajemy czosnek, sól i pieprz - najlepiej smakuje na drugi dzień!
Bułkę lekko podpiekamy na grillu z każdej strony. Następnie układamy wszystkie składniki wg uznania i próbujemy nie nadwyrężyć szczęki pakując burgera do buzi :)

Na słodko (przysmak, który jest dowodem teorii "przez żołądek do serca" + "facet kucharz = ♥"): banan z czekoladą z grilla. Nie będę się rozwodzić- to musicie spróbować. Kiedy grill jest jeszcze ciepły kładziemy banany, czekamy aż skóra się dobrze "oczerni" z obu stron a następnie delikatnie rozcinamy ją wzdłuż i w rozpływającego się banana wkładamy kostki czekolady. Im więcej tym lepiej ;) Czekamy aż się prawie rozpuszczą i ostrożnie przekładamy na talerz. Raczej nie polecam wyjmować banana we skórki - troszkę traci efekt;) Do uzyskania wersji pro, hard & miliard kalorii polecam dodać gałkę lodów waniliowych. 

__________
A teraz czas na Inspirałki. Cieszę się, że pomysł i nazwa przypadła Wam do gustu! :)
1. Genialne, nieskomplikowane projekty DIY - I Spy DIY
Dziękuję Kasiu za polecenie!

2. Nic nie poradzę na to, że jestem przesiąknięta statkami pasażerskimi.
W nagrodę za napisany licencjat marzy mi się rejs Queen Mary 2!

3. Polski Barbados na zdjęciach u Emilki

4. Zastanawialiście się kiedyś jak się myje zęby w kosmosie?
Zobaczcie sami tutaj
A tutaj możecie poznać więcej szczegółów na temat "kosmicznego" życia

Przy okazji - spróbujcie wyłączyć informację o Waszych urodzinach na facebooku i sprawdźcie ilu znajomych naprawdę pamięta ;)
_________

Czas pędzi nieubłaganie, znów kolejne wyzwanie foto u Uli.
Temat pierwszy: Twoja fryzura.
Post o moich fryzurach się tworzy, a teraz dzisiejsza.
Oto ona.



PODPIS

17 komentarzy:

  1. Banan z czekoladą, lepiej być nie może (: Nie robiłam nigdy niczego na słodko na grillu, chyba pora spróbować!

    OdpowiedzUsuń
  2. Banan z czekoladą! Muszę spróbować!
    Jeżeli dobrze pójdzie, to w lipcu będę pod Gdynią na Openerze. Więc blisko. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Polski Barbados, hahaha :D sikałam ze śmiechu jak sobie przy okazji posta włączyłam Wodeckiego i "Chałupy welcome to" - cieszę się, że jestem inspiracją - jak będziecie się wybierać na Hel, to naprawdę polecam ten pensjonat, gdzie mieszkaliśmy - tak fajnie i domowo, i ten widok (pokój na 2 piętrze) i to śniadanie (placki z jabłkami) :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Lubiłam mieć koka jeszcze jak miałam długie włosy. Wiem, że będę padnięta jak wróce do domu późno wieczorem, ale nie odmówię sobie przyjemności oglądania innych fryzur na blogu :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Te burgery wyglądają smakowicie!!
    Banany z czekoladą znam od dawna, ale nie lubię za bardzo rozmemłanego jedzonka ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Cieszę się, że link do i Spy DIY się przydał. Faktycznie można wyszukać tam masę fajnych rzeczy.
    Super, że pisanie pracy tak gładko poszło :)
    Teraz będzie już z górki :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czekam na post o włosach! Ja im dłuższe tym mam więcej problemów pt. co z nimi zrobić :)

    OdpowiedzUsuń
  8. do linków dobiorę się wieczorem, zawsze umilają mi czas! :) w tym Gdańsku to zawsze się dzieje, na mgr idę chyba do Was :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ale śliczna fryzurka!taka romantyczna i z klasa:)i banan z czekolada -mniam, robilam tarte z podobnym polaczeniem - pysznosci!zabieram sie za linki:)sciskam Lou

    OdpowiedzUsuń
  10. Ale kto patrzy na fryzurę? Ja widzę tylko genialne kształty!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko czekałam na Twój komentarz Lucy! Wiedziałam;D ;*

      Usuń
  11. Oglądaliśmy z B. 'kosmiczne' życie z otwartymi ziapkami i ciekawością! Uwielbiam Twoje fryzurowe zdjęcie. I Lucy ma rację - widać genialne kształty! ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Piękne masz włosy, ale ja to chyba już pisałam i faktycznie genialne kształty, jak zauważyła Lucy ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Super kok.
    Moje zawsze się rozsypywały - no chyba, że wpięłam w kok około 50 wsuwek

    OdpowiedzUsuń