niedziela, 7 kwietnia 2013

Mania mienia.

Nie znoszę chodzić po sklepach! Brakuje mi tego pierwiastka kobiecości - unikam zakupów jak ognia. Owszem, bywają dni, kiedy nachodzi mnie ochota na łażenie po galerii handlowej bez celu, ale zdarza się to naprawdę raz na rok. 
Lubię wiedzieć czego szukam - wchodzę, mierzę, wychodzę, gotowe. Zdarza się też tak, że potrzebuję czegoś, ale wychodzę z czymś innym, na przykład bardzo niepraktycznym i kompletnie niepotrzebnym. Także, nie jest ze mną aż tak źle, ale z zasady to marnowaniu czasu na snucie się i przeglądanie kolejnych szmatek mówię nie.
Posiadam długą listę życzeń rzeczy, które mi się marzą, ale nie jest tak, że koniecznie raz w miesiącu muszę coś z niej wykreślić, jako kupione. Będzie okazja, będzie kasa, będzie ochota, to kupię. Na razie mam o czym marzyć.
Uwielbiam wszelkiego rodzaju promocje. I nie dlatego, że jestem sknera, ale dlatego, że często jakość asortymentu nie jest współmierna do wysokości ich regularnej ceny. Moim prawdziwym kobiecym sukcesem jest znaleźć fajne cacko za przeraźliwie niską cenę, najlepiej równą kosztom produkcji w Chińskiej Republice Ludowej. To dopiero szczęście!

To w ramach szału zniżek, jakie jeszcze dziś możecie wykorzystać z magazynu Twój Styl. Pisałam o nich tu, a dziś przekazuję informację, że wykorzystałam jeden z tych kuponów i tyle mi starczy. Szczególnie, że mocno siliłam się, żeby wykorzystać ich więcej, ale nie znalazłam niczego niezbędnego, koniecznego. I dobrze. Mania mienia raczej bywa mi obca, choć, nie przeczę, czasem mnie dopada.

"Pieniądze szczęścia nie dają i szczęście to już dobrze jest mieć wcześniej"

Do tych rozważań zainspirowała mnie Tekstualna, która od pewnego czasu perfekcyjnie zastępuje mi kobiece magazyny. ---> 7 rzeczy, które dają szczęście i są za darmo

PODPIS

10 komentarzy:

  1. to mnie podobnie brak tego pieriastka hihi :) od jakiegoś czasu nawet nie chodzę na zakupy jedzeniowe tylko zamawiam przez internet :) jest wiele rzeczy, któe bym chciała, ale tk jak piszesz, obecnie jakość jest tak niska, że aż płakać się chce... dlatego psotanowiłam nauczyć się szyć hihi :) zobaczymy co z tego wyjdzie :) ściskam mocno :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ja mam największy fun, znajdywać ciuchy w lumpach za grosze :) nie wydaję wiele w sklepach. No chyba, że są przeceny. Ze mną kumple lubią chodzić po sklepach, tak jak w Twoim przypadku jest konkretnie i szybko :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ja najbardziej lubię znajdować fajne ciuszki za grosze w sh a jeszcze jak je przerobie to jest super! zapraszam do obserwowania i na nowy post pozdr

    OdpowiedzUsuń
  4. hop siup piątkę przybij
    nie-zno-szę-za-ku-pów-przy-mie-rza-nia-ciu-chów

    OdpowiedzUsuń
  5. a ja poddałam się zakupom z Grazią :) co widać w mojej dzisiejszej notce ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja tez nie lubie chodzic po sklepach. Mecze sie okrutnie w przymierzalniach. Ide tam z reguly jesli sa przeceny, promocje, dobry cicholand, albo po prostu wiem konkretnie czego potrzebuje. Jakos ostatnio przerzucilam sie na kupowanie w internecie i prawie za kazdym razem dobrze trafilam z rozmiarem i z tym czego oczekiwalam po ciuchu, badz gadzecie. Chyba jestem troche hazardzistka w tym przypadku :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czasami w ciuchach kupuję na oko - i działa :D
    Ale ja przygotowuję dla was niespodziankę dotyczącą mojej szafy :D
    się zdziwisz:)
    a w ogóle - pisałam ci, że cię bardzo lubię?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesteś strasznie przemiła:) ja Ciebie też bardzo lubię!
      Już nie mogę się doczekać. Uwielbiam niespodzianki!

      Usuń
  8. mogłabym dokładnie to samo o sobie powiedzieć :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Marysiu. Mialam zupelnie tak samo, do czasu. Mysle, ze do tego trzeba dojrzec, tak wewnetrznie i poczuc swoja atrakcyjnosc i kobiecosc. Choc nafal gdy mam isc na zalupy ide sama. Zupelnie nie potrafie sie odnalezc w towarzystwie innych kobiet, ktore albo maja inny gust albo niefortunnie doradza.

    OdpowiedzUsuń