środa, 20 marca 2013

{Film miesiąca}: Poradnik pozytywnego myślenia.


Długo odkładałam oglądanie tego filmu na potem. Parę razy miałam zaplanowane, że dziś go obejrzę, ale zmieniałam zdanie. Wszystko przez trailer, który pokazuje główny problem ukazany w filmie. Jako, że zima nie nastraja mnie zbyt dobrze, nie chciałam oglądać ciężkiego filmu. W końcu jednak usiadłam i obejrzałam.

Pat wyszedł właśnie ze szpitala psychiatrycznego i z pomocą rodziny i przyjaciół próbuje wrócić do normalnego życia. Poznaje Tiffany, która przeżywa osobistą tragedię. Razem próbują znaleźć sposób na normalne życie. 


I co? I uważam, że film jest naprawdę dobry - a wymagania mam dość wysokie. Nie jest przytłaczający - czego się obawiałam, jest trudny, ale z happy endem i skłania do refleksji. Co więcej, mam ochotę zapisać się na kurs tańca!
Mam jednak zastrzeżenie do Oscara dla Jennifer Lawrence, owszem Tiffany była zagrana właściwie, ale czy na pewno lepiej niż inne nominowane?

Duży plus za muzykę, która jest jedną z głównych czynników stanowiących o tym czy film mi się podoba.
Obejrzyjcie!
__________________

PS 1

Zapraszam do udziału w konkursie, 
w którym można wygrać srebrne samolotowe 
kolczyki i minibroszkę.
Szczegóły tutaj: LINK


__________________

Kochani! Pomóżcie!
Wymieńcie jeden gadżet kojarzący się Wam z art attack {be inspired}!
Po co mi on? Niedługo się wyjaśni :)

Stay inspired all the time!

20 komentarzy:

  1. Mi też podobał się ten film :) i zgadzam się z tym Oscarem dla Jennifer, też zastanawiałam się czy aby na pewno jest zasłużony. No ale są gusta i guściki :)
    x

    OdpowiedzUsuń
  2. Oglądałam i niestety średnio mi się podobał. Zbyt przewidywalny, takie zakończenie było oczywiste. I wcale nie uważam, że był trudny. Na pewno warto obejrzeć, ale szału nie ma ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. mi film również się podobał;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mało ambitne pod względem treści są Twoje teksty na blogu. Wypowiadać swoją opinię jest łatwo, na blogu trzeba jeszcze posiadać umiejętność rozwinięcia jej i "zaserwowania" :) Poza tym fajny blog, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fajny czy niefajny ten blog? Bo się pogubiłam :)

      Usuń
    2. Fajny pomysł - treści trochę niedopracowane, ogólnie miłe wrażenia!

      Usuń
  5. Mnie również bardzo się podobał ten film :) Był naprawdę ciekawy i w żadnym razie nie był przewidywalny! :) Może nawet obejrzę dzisiaj wieczorem drugi raz :) ściskam!

    OdpowiedzUsuń
  6. muszę obejrzeć i to nadrobić. Lubię takie niebanalne filmy, historie :D aż chce się oglądać coś "innego" :)

    OdpowiedzUsuń
  7. O, i teraz mogę obejrzeć, w końcu opinia z pierwszej ręki ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. od jakiegoś czasu chodzi za mną ten film, muszę w końcu znaleźć na niego chwilę :)

    OdpowiedzUsuń
  9. ja również mam wielką ochotę obejrzeć ten film:)

    OdpowiedzUsuń
  10. ja tez jestem z filmem na tak chociaż nie uważam go za jakąś ablosutną rewelację. ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Juz od jakiegos czasu mysle, zeby go obejrzec i wyrobic samodzielnie opinie o nim :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Filmu nie widziałam, musze oglądnąć, bo jakoś zawsze mnie ciągnie do filmów gdzie pojawia się motyw ze szpitalem psychiatrycznym.
    Co do gadżetu art attack to pierwsze skojarzenie, które przychodzi mi do głowy to:
    Pędzelek taki do malowania :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja oglądałam go na raty, ale i tak z przyjemnością. Fajny klimat, fajne przesłanie. Chętnie oglądałabym takich filmów więcej..Film nie musi porywać mojego serca za każdym razem, czy wrzucać na najwyższy poziom emocji, wystarczy, że przenosi w świat, do którego chciałabym wracać.

    OdpowiedzUsuń
  14. Namówiłaś mnie, właśnie siadam do oglądania :))) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja już dawno nic nie oglądałam, jakoś tak wyszło;) Natalka mała dziewczynka moja mi na to nie powala, oczywiście jest noc kiedy śpi, ale zawsze mam wiele innych obowiązków, a szkoda, muszę się w końcu zrelaksować! :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Mnie nie urzekł. Nie wiem czemu, jakoś tak mi nie przypadł do gustu. Niby nie do końca banalny, ale banalny. I ta końcówka... nagle ta chaotyczna, rozbudowana historia sprowadza się do jednej, oczywistej sceny i hop, koniec filmu.
    Nie jest to film, który obejrzę drugi raz.
    A co do Oscara dla Jennifer, też mam zastrzeżenia. Nie była to za specjalnie wybitna rola.

    Ściskam! ♥

    OdpowiedzUsuń
  17. Film mi się nie spodobał,nawet już nie pamiętam dokładnie o czym był...w sumie o niczym jak dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń