piątek, 8 marca 2013

Dzień 5. Rutyna.


Rutyna to, moim zdaniem, najtrudniejszy z tematów. 
Niezbyt lubię to słowo.
Źle mi się kojarzy, choć myślę, że może mieć kilka znaczeń. 
Taka rutyna ze standardowego zdania z nudnego amerykańskiego filmu "wpadliśmy w rutynę" (w związku) musi być czymś bardzo kiepskim i nie planuję nigdy tego odczuwać na własnej skórze.
Ze względu na taki a nie inny stan zdrowia chodzę na rutynową kontrolę co pół roku.
A może rutynowo fotografuję w myśli wszystko, co widzę.
Dziwne słowo.

Według słownika języka polskiego rutyna to:

Moją więc rutyną dnia codziennego jest pisanie licencjatu. Nie jestem jeszcze w tym tak biegła jakbym chciała (widocznie praktyka za krótka), ale powiedzmy że postępuję według utartych schematów.
Zajęć mam niewiele, pracy nie mogę znaleźć, więc siedzę i próbuję pisać. A że temat polskich transatlantyków jest ciut mniej ciekawy niż potęga internetu, rozwijanie własnego, a przeglądanie Waszych blogów, cieszenie się nowiusieńkimi ołówkami, to cóż... idzie wolno...


Jeśli zaś chodzi o luksusowe podejście do rutyny, z okazji Dnia Kobiet chciałabym pokazać Wam taką interpretację. Zamiast "family" powinno być "lady". 
Obudzić się, być czarującą i pięknie pachnącą a następnie iść spać. 
Niby fajnie, ale chyba bym oszalała.
__________________

Moje Drogie, wszystkie Was zapraszam do udziału w urodzinowym rozdaniu. Udało mi się zrealizować moje małe marzenie dotyczące tego co tworzę od prawie dwóch lat. Komplet art attackowych ołówków trafi do jednej z moich wspaniałych czytelniczek :) Zapraszam!



19 komentarzy:

  1. Ta familijna rutyna jest świetna! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Twój licencjat to nie rutyna - to przymus własny! :)
    Powodzenia w pisaniu Marysiu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Też fotografuje w miarę rutynowo :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja chyba po punkcie pierwszym od razu przejdę do ...trzeciego ;)

    Życzę, by rutynowe pisanie pracy zamieniło się w bardziej pasjonujące ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. powodzenia przy licencjacie!
    Mnie się podoba ta rodzinna rutyna :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Podobnie odniosłam sie do tematu... trochę nielubiana ta rutyna. Lepiej jest jak się dzieje:) Powodzenia w pisaniu!

    OdpowiedzUsuń
  7. Życzę powodzenia w pisaniu :)) oby szybko skończyła się ta rutyna :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja nadal nie mam pomysłu na swoją rutynę, pustka w głowie :(

    OdpowiedzUsuń
  9. w takich chwilach czuję wewnętrzny relaks, że pracę zarówno licencjacką jak i mgr mam daaaaawno za sobą:) ale trzymam kciuki za Twoją:)

    OdpowiedzUsuń
  10. chciałabym żeby mój zapał do pisania pracy był większy i żeby to pisanie zmieniło się w rutynę ;d

    OdpowiedzUsuń
  11. Marysia, sama je wykonałaś???śliczne są i sto lat Ci źyczę!!!inspiruj i bądź zawsze taką pozytywną osobą!!!stay inspired all the time!!!:):):)uwielbiam Twój blog!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana oczywiście wykonanie zaleciłam profesjonalistom ale pomysł, projekt, wybór cytatów to moja robota;)
      Zapraszam Cie i Twpich czytelników do zobawy w której można wygrać komplet :)
      Buziaki!

      Usuń
  12. Jestem, jestem, zdążyłam:) Bannerek wisi już u mnie a ja mam nadzieję, że przypadnie mi w udziale ołówek z literkami;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Te ołóweczki są cudowne !! Swietny pomysł !!

    OdpowiedzUsuń
  14. Link do koka dla Pani:
    http://www.youtube.com/watch?v=hZHrSF64og0

    OdpowiedzUsuń
  15. Podoba mi się angielskie daily routines, oznaczające powtarzalne czynności, prowadzące do porządku, sukcesu, ładu :)

    OdpowiedzUsuń
  16. bardzo ciekawy temat pracy licencjackiej ... :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Pamiętam jak ja próbowałam pisać licencjat, lub magisterkę w domu, to było mission impossible. Ale znalazłam na to sposób - zaczęłam wychodzić do biblioteki, z laptopem, notatkami i książkami - tam nie było wyjścia trzeba było siedzieć w ciszy i pisać.
    P.S. Najlepiej idź do takiej biblioteki w której nie ma wi-fi ;)

    OdpowiedzUsuń