piątek, 7 grudnia 2012

Akcja Mikołajkowe prezenty: podsumowanie

Podsumowanie zacznę tak, jak zaczęłam wpis organizujący akcję. 
Moja 10-letnia siostra, dzięki której wpadłam na pomysł zorganizowania akcji, wróciła do domu z mikołajkowym prezentem, który składał się z wypranego misia i kilku cukierków. 
Czyli podsumowanie zacznę od nieudanych części akcji. To był właśnie minus szkolnych losowań. Zdarzały się prezenty na odwal. 

Ideą mojej akcji Mikołajkowe prezenty miało być wyeliminowanie ich.
Niestety do głowy mi nie przyszło, że do prezentu można wrzucić kilka nieprzydatnych w domu rzeczy i posłać w świat, oczekując w zamian pięknego prezentu. A jednak, zdarzyły się reklamowe gadżety, które szczęściem udało mi się cofnąć przed wysłaniem, ale próbki kosmetyków, zniszczone brasoletki sprawiły odbiorcy "nieprzyjemność". Jestem bardzo rozczarowana tym i główkuję od pewnego czasu, jak można w przyszłości temu zapobiec.

Prawdopodobnie będę musiała określić jakąś sumę, która może nawet odstraszy tych cwaniaczków, którzy chcą niskim kosztem zrobić prezent, a dostać coś świetnego. Mam wrażenie, że w niektórych przypadkach koszty oznaczały jedynie opłatę na poczcie. A gwarantuję wszystkim, że można zrobić gustowny prezent za niewielkie pieniądze! I nikt mnie nie przekona, że nie!

Raczej nie będę płakać jak w akcji weźmie udział 5 osób a nie 105, ale zrobimy sobie estetyczne prezenty i nie będzie zawodu i kłopotu z nieprzygotowanymi prezentami.

Wnioski na razie mam takie:
1. Aby ujednolicić wartość prezentów, należałoby wprowadzić jakieś widełki pieniężne.
2. Absolutny zakaz próbek kosmetycznych oraz gadżetów reklamowych - nie do przyjęcia.
3. Jeśli kosmetyki to raczej kolorowe niż jakieś specjalistyczne. Nie wiemy przecież kto ma jaką cerę itd. Lub uniwersalne jak np. krem do rąk, niezależne od wieku (żel dla nastolatek dla dojrzałej kobiety). Poza tym kosmetyki oprócz kolorowych wydają mi się jakieś niezbyt "higieniczne". Mydełka itp owszem mogą być.
4. Zastanawiam się jak sprawdzić estetykę prezentu. Myślałam że mogę liczyć na rzetelność, ale miejscami się zawiodłam. Okazało się, że pewne zdjęcie było sprytnie zrobione i nie było widać zniszczenia na prezencie. Jestem w szoku i nie bardzo mam pomysł jak to rozwiązać.
5. No i w końcu - skąd mieć gwarancję, że prezent zostanie zrobiony. Nadal czekam na informację od trzech osób o swoim prezencie, jednocześnie mając w pamięci śliczne prezenty, jakie przygotowały osoby, które mają swoich nie dostać.

Rozważałam kilka opcji jednak żadna nie wydała mi się odpowiednia. Nie widzę rozwiązania lepszego niż zaufanie, że prezent będzie wykonany i będzie po prostu ładny. Hasło "zróbcie prezent taki jak chcielibyście dostać" również w kilku przypadkach nie przyniósł efektu. Jest to chyba kwestia gustu, na którą nie mam wpływu. Chociaż staram się mam wrażenie dobry gust i estetykę rozprzestrzeniać przecież poprzez art attack {be inspired}. "Próbkowi" uczestnicy akcji nie są wiernymi fanami.
Na świecie jest tyle piękna a tu ktoś dostaje zniszczoną brasoletkę z przekazem "mam Cię gdzieś".
Oczywiście ci, którzy będą się poniżej złościć i oburzać prawdopodobnie będą "podejrzanymi". Wystarczy obejrzeć galerię Mikołajkowych inspiracji.




No i teraz przechodzimy do tej radosnej części, która ze względu na swoje piękno i radość jaką sprawia zajmie pewnie mniej miejsca tu - wystarczy popatrzeć :) Jestem zachwycona stanowczą większością prezentów, jakie zostały porozsyłane. Własnoręcznie wykonane lub kupione, ale osoba przygotowująca prezent podeszła do sprawy z sercem. Oglądając kolejne zdjęcia zazdrościłam temu kto je dostanie. Chwilami żałowałam że wszystkie nie są dla mnie :) Nawet moja koleżanka, która była sceptycznie nastawiona, powoli zaczęła się przekonywać do udziału w akcji za rok :)

Większość prezentów swoim charakterem pasuje do art attackowej miłości do piękna i myślę, że udało nam się wzajemnie zainspirować i poczuć magię Świąt.

To kilka z tych własnoręcznie wykonanych, które najbardziej podobały się art attackowej "publiczności":

To jeszcze nie koniec zabawy, niektórzy czekają na swoje podarunki, a ja rozwiązuję problem niewysłanych prezentów.

Jednak chyba mogę oficjalnie umieścić to podsumowanie, ewentualnie jeszcze coś do niego dodam.
Na pewno wyciągnęłam wiele wniosków, które pomogą mi usprawnić organizację w przyszłym roku.
Mam też hasło przewodnie do przyszłorocznej akcji: "Jak kochać to księcia, jak kraść to miliony a jak robić prezent to od serca!" dziękuję Tosiu! 
I pozostaje mi mieć nadzieję, że za rok, uczestnicy będą mieli "bazę" w postaci tegorocznych prezentów, tych udanych i nieudanych i łatwiej będzie im ocenić co wypada a co nie wypada.

Dziękuję wszystkim za udział, szczególnie tym, którzy włożyli wiele pracy w przygotowanie!

I na koniec proszę Was o to, abyście napisali swoje odczucia. Może macie jakiś pomysł jak rozwiązać problemy opisane wyżej, jak ich uniknąć w kolejnej akcji. Wszystkie uwagi mile widziane. Poniżej lub na aa.beinspired@gmail.com

Stay inspired!

4 komentarze:

  1. Ojej, jest mi bardzo miło, że mój prezent znalazł się na zdjęciu zwłaszcza, że filcową bransoletkę robiłam po raz pierwszy. :) Cóż, trudno jest nad wszystkim zapanować, gdy musimy głównie opierać się na zaufaniu do innych. A może w następnym roku robiłybyśmy prezenty wcześniej i dopiero gdy otrzymasz wszystkie zdjęcia wysylaly do odbiorców? Monika.

    OdpowiedzUsuń
  2. mysle ze zasze ten 1 rraz jest najtrudniejszy .. ale mimo tych bolączek o których napisałas wyszło całkiem dobrze.. Wiem, ze jestem w tej lepszej sytuacji , bo moj prezent sie podoba i ja dostałam tez piekny prezent.. Nie rozumiem tylko tych osob które zgodziły sie wziac udzial w akcji a potem sie wypieły albo prezentem od niechcenia lub brakiem.. rzeciez ich nikt nie zmuszał.. dl mnie to od poczatku była akcja dobrowolna i ja ja rozumiałam , ze tu chodzi o prezent od serca nie drogi ale gustowny i najlepiej zrobiony własnorecznie.. a to naprawde nie zabiera duzo czasu.. mam nadzieje ze w przyszlym roku w akcji wzema udział tylko "powazne " osoby

    OdpowiedzUsuń
  3. eh niestety zawsze się znajdzie ktoś kto zrobi coś po łepkach lub wcale - licząc w zamian na fajny prezent:/ szkoda, ja z braku czasu na tego typu organizację do akcji się nie zgłosiłam, chociaż zawsze sprawia mi przyjemność wyszukiwanie prezentu,pakowanie dla drugiej osoby tak samo jak otrzymywanie... ale może też po części z obawy przed niechcianym "kotem w worku"?...
    niestety jest to ciężka sytuacja i chyba nie do rozwiązania, bo przecież ciężko sprawdzić każdą paczkę przed wysłaniem do danej osoby, czy jest estetyczna itd...:/ chyba, że Ty jako organizatorka będziesz oglądała zdjęcia produktów jakie ktoś planuje wysłać...

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja mam tylko nadzieję, że prezent ode mnie się spodobał, chociaż nie znalazł się w galerii najpiękniejszych :) Tak sobie myślę, że faktycznie trzeba by w przyszłym roku podać coś a la regulamin, nie tylko ze względu na wpadki, ale też dla inspiracji. Ja trochę żałuję, że tak się pośpieszyłam z wysyłaniem, bo zasugerowałam się tym ręcznym wykonaniem, a tak dorzuciłabym jeszcze coś nie-ręcznego ;) W każdym razie gratuluję świetnego pomysłu, w przyszłym roku jeśli pozwolisz to też się zgłaszam ;)

    OdpowiedzUsuń