piątek, 2 listopada 2012

zimowe rozgrzewacze. 茶 chá.


Będzie o herbatach.
Jest to chyba najpopularniejszy napój na świecie. Szczególnie przydatny w okresie niskich temperatur do ogrzania. A w czasie ogromnych upałów mrożona herbata to idealne orzeźwienie! 
Osobiście nigdy za nią nie przepadałam, do czasu gdy rozpoczęłam pracę w herbaciarni. Odkryłam, że herbata to nie tylko lipton z papierka, który po dłuższej chwili nim smakuje! 
Gatunków jest mnóstwo! Zapachów jest mnóstwo, a przez to smaków jest ogromna ilość! Wybór jednej herbaty z niezliczonej liczby puszek w coraz bardziej popularnych herbaciarniach to nielada wyzwanie!

Zacznijmy od sposobu rodzajów pakowania herbat. Stanowczo polecam herbaty kupowane na wagę. Jak wspomniałam liczba tradycyjnych herbaciarni się stale zwiększa, więc jest w czym wybierać. 
Herbaty kupowane na wagę parzymy używając metalowych lub ceramicznych sitek lub zaparzaczy, a nie papierowych woreczków. Różnica między smakiem herbaty z woreczka a parzonej w sitku jest naprawdę kolosalna!



Krąży opinia, że herbaty sprzedawane na wagę są droższe. Zależy to z pewnością od rodzaju herbaty, ale wystarczy prosta matematyka by obliczyć, że niekoniecznie. 
Porównam dwie herbaty, których jakość i smak jest podobny. Opakowanie herbaty Dilmah Elegant Earl Grey* zawiera 20 torebek po 2 gramy każda i kosztuje 10,79 zł (cena z Bomi sprzed tygodnia). Co nam daje 10, 79 zł za 40 gramy herbaty, czyli 26,98 zł za 10 dag. 
Natomiast czarna herbata Earl Grey w Czasie na Herbatę kosztuje 17,40 zł/10 dag, w Five o'clock 18 zł/10 dag, a w Młynku - 16,90**. 
Rzeczą oczywistą jest, że pakowanie jest droższe, ale praktyczniejsze, herbatę parzymy, torebkę wyrzucamy, nie trzeba myć sitka czy zaparzacza. Myślę jednak, że warto poświęcić chwilę, by uzyskać prawdziwy smak herbaty. 

Rodzajów herbat jest wiele: czarne, białe, zielone, czerwone, a nawet żółte. Są herbaty owocowe oraz herbaty "specjalne" nie zawierające teiny jak rooibos i honeybush (herbaty afrykańskie). Jest również słynna yerba mate.
Większość gatunków pochodzi z Azji. Są to najczęściej herbaty chińskie (Yunnan, Mao Feng, Lapsang, Panyong), japońskie (Sencha, Matcha, Kukicha), indyjskie (Darjeeling, Assam) i cejlońskie (Ceylon).

Postaram się napisać o wielu z nich, o ich właściwościach i cechach charakterystycznych. Tymczasem polecam wybrać się do herbaciarni i spróbować pysznej herbaty! Czarną Earl Grey z bławatkiem, zieloną z ananasem i papają lub kaktusem, czerwoną z wiśnią i jabłkiem i białą z różą.

*Herbatę Dilmah Elegant Earl Grey uważam za jedną z lepszych pakowanych w torebki dlatego wybrałam ją do porównania.
**Nie jest to wpis reklamowy ani sponsorowany, dlatego przedstawiam ceny z różnych sklepów.

5 komentarzy:

  1. Ja się nie lubię bawić z fusami, torebeczka raz i dwa i gotowe ;) Herbaty z bioactive są podobnej klasy co dilmah ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko kwestia gustu. Na pewno warto spróbować różnych możliwości :)

      Usuń
  2. ooo tak ja lubie próbować herbaty:)

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja jestem uzależniona od zielonej herbaty! Piję ją gorącą przez cały rok, także latem. Taki mój mały nałóg:)

    OdpowiedzUsuń
  4. ja jestem zdecydowaną fanką dobrej herbaty, np. darjeeling :)

    OdpowiedzUsuń