piątek, 28 września 2012

warto - niewarto #1

Środy z Orange przekonują mnie do częstszego odwiedzania kina. Traktuję to jako jedyny plus korzystania z tej sieci... Uważam że 10 polskich nowych złotych, to akurat kwota jaką jestem w stanie poświęcić na film, który ewentualnie może okazać się klapą.
Przerzuciłam się więc na środowe wypady, chociaż zdarzył mi się w tym tygodniu też poniedziałkowy:)

Postanowiłam stworzyć krótkie i zwięzłe własne opinie filmów, które widziałam w ostatnim czasie w kinie. Pod określeniem "ostatni czas" chowa się okres od początku czerwca. 

Zacznijmy od The Avengers- bajka dla dużych dzieci. Wcześniej znałam właściwie tylko Hulka, którego obejrzałam ze względu na Liv Tyler. Jednak jako że lubię takie wymyślone historie, gdzie dobro ze złem zwycięża i jest kilku przystojnych facetów - polecam. Widać postępy techniki w efektach specjalnych i efekcie trójwymiaru - warto :) 

Następnie widziałam Madagaskar 3. Fajnie, ale już trochę za dużo, stanowczo drugą część uważam za najlepszą i to na niej powinny zakończyć się te przygody. Mam wrażenie, że część trzecia mogła równie dobrze być historią bohaterów nowej, zupełnie niepowiązanej bajki. Niewarto.

Zaraz po powrocie z wakacji wybrałam się na Mroczny Rycerz Powstaje. Film w stylu Avengersów, właściwie to się zastanawiałam czemu go tam nie uwzględnili, a jednak kompletnie nie przypadł mi do gustu. Jakoś za dużo tej sieczki i zabijania. ALE bardzo możliwe, że to przez moje zmęczenie po podróży - w czasie filmu udało mi się zasnąć. I to w momencie nawiększego huku i hałasu. Nieciekawie, śpiąco ;)

Zakochani w Rzymie - powiem tak: plus za rolę Allena, muzykę oraz widoki w Rzymie. Minus za obsadzenie Marka Zuckerberga w roli zakochanego, zagubionego chłopca i jakoś wątków za dużo, sprawnie się poplątały. Stanowczo bardziej zakochałam się w allenowskim Paryżu niż Rzymie. Może Wam się spodoba, ja raczej drugi raz nie obejrzę.

Dwoje do poprawki - wybrałam się ze względu na rolę ukochanej Meryl Streep. I rzeczywiście ona nie zawiodła, Tommy Lee Jones również wypadł dobrze. Jednak z założeniami cudotwórczego terapeuty nie do końca się zgadzam. Wszystko zaczęłabym od gruntownych zmian w kwestii rozmowy w małżeństwie. Czy warto? Warto zobaczyć, niekoniecznie w tłumnym wciąż kinie.

W drodze - film dziwny, niezbyt lubię klimat w jakim film był przedstawiony. Dłużył mi się znacznie bardziej niż trzygodzinny Ojciec chrzestny. Właściwie to szkoda czasu.

W najbliższym czasie planuję zobaczyć Jesteś bogiem i niecierpliwie czekam na Paris - Manhattan !

A kolejki w środy w gdyńskim Multikinie wyglądają tak:

1 komentarz:

  1. Avengers i Batman/Superman to dwie różne bajki/rzeczy/sprawy :)
    Kilka z tych filmów widziałam i podobały mi się, ale wiem, że to kwestia gustu :)

    OdpowiedzUsuń