poniedziałek, 17 września 2012

back to black.


Dziś jest największy dzień lenia. Oprócz ugotowania fasolki szparagowej nie zrobiłam nic pożytecznego. Za to stworzyłam wirtualną wizję siebie w przefarbowanych włosach. Nie planuję ich farbować, nie w ciągu najbliższych pięciu lat. Mają się całkiem dobrze, podobno nawet świetnie. Ale stwierdziłam że w czarnych nie byłoby źle. Chociaż pewnie trochę za ciemno.

Tytuł posta nie ma żadnego związku z kolorem moich włosów, to żaden powrót, po prostu Amy chodzi mi po głowie.
Może jednak zrobię coś pożytecznego, dzień się jeszcze nie skończył...





2 komentarze: